Geograficznie województwo warmińsko-mazurskie usytuowane jest w północno-wschodniej Polsce, podczas gdy od strony historycznej tudzież wynikających z niej aspektach społeczno-kulturowych stanowi oczywiście część Ziem Zachodnich i Północnych inaczej (tzw.) Ziem Odzyskanych. We wczesnym średniowieczu Warmię i Mazury zamieszkiwali bałtyccy Prusowie (Prußen, Pruzzen). Jako jeden z ostatnich pogańskich ludów Europy nie wytworzyli Prusowie organizacji państwowej, zasadniczo żyjąc z łupów, w poszukiwaniu których najeżdżali między innymi sąsiednie ziemie polskie. Do walki z nimi sprowadzono w 1226 roku Krzyżaków, jeden z ówczesnych zakonów rycerskich Europy, skupiający przeważnie Niemców. W relatywnie krótkim okresie Krzyżacy uporali się z Prusami, lecz na zdobytych ziemiach pruskich zainstalowali własne państwo. Ocalała część Prusów przyswoiła sobie z czasem język i kulturę niemiecką bądź też zasymilowała się z napływającą od południa ludnością polską (spokrewniona z litewszczyzną mowa pruska całkowicie zanikła dopiero u końca XVII wieku). Często toczone przez rycerzy-zakonników wojny, przykładem ta 1409–1411 z kulminacyjną bitwą pod Grunwaldem 15 lipca 1410 roku, doprowadziły do wyniszczenia kraju, co zaś z kolei przełożyło się na zintensyfikowanie ucisku ekonomicznego. Niezadowolenie z krzyżackiego bezprawia i samowoli, będące udziałem tak pruskiej szlachty jak pruskich miast, między nimi Gdańska i Królewca, Elbląga i Torunia, Grudziądza i Chełmna, Brodnicy i Braniewa, znalazło swój wyraz w powołanym w 1440 roku obronnym Związku Pruskim (Bund vor Gewalt und Unrecht). W 1454 roku wybuchło kierowane przez Związek antykrzyżackie powstanie szukające oparcia w Polsce. Związkowe poselstwo na czele z Janem Bażyńskim oddało dziedziny pruskie w gestię polskiego króla Kazimierza Jagiellończyka, który specjalnym aktem włączył je do Korony Królestwa Polskiego. Inkorporacja wywołała przewlekłą wojnę trzynastoletnią, zakończoną drugim pokojem toruńskim i podziałem tych obszarów w 1466 roku. Tereny na zachodzie, to jest Pomorze Gdańskie (uprzednio podstępnie zajęte przez Krzyżaków 1308) z przyległościami plus Warmię, wcielono wtedy bezpośrednio do Polski, gdzie odtąd nosiły one nazwę Prus Królewskich, natomiast leżąca na wschód reszta tych ziem pozostała we władztwie wielkiego mistrza krzyżackiego, rezydującego już nie w Malborku lecz w Królewcu i zobligowanego do składania hołdu lennego królowi polskiemu. W 1525 roku stały się one Księstwem Pruskim potocznie zwanym Prusami Książęcymi. Albrecht Hohenzollern, ostatni wielki mistrz zakonny, przeszedł wonczas na protestantyzm i ze swego teraz już świeckiego państwa oddał 10 kwietnia 1525 roku w Krakowie hołd lenny Zygmuntowi Staremu (akt ów propagandowo dość słynny później). Polscy monarchowie sterowali od tego momentu polityką zagraniczną Prus, kontrolowali wyższe sądownictwo, udzielani bądź potwierdzali przywileje itp. Za panowania Albrechta łączyły Prusy Książęce z Polską ścisłe stosunki kulturalne. Na królewieckim dworze Albrechta oraz na założonym przezeń uniwersytecie gościło grono wybitnych dla tej epoki Polaków, między innymi Jan Kochanowski, zaś od bawiącego nad Pregołą syna Mikołaja Reja potomek z konieczności po 1525 roku względnie propolskiego Hohenzollerna uczył się języka polskiego. Terytorium lennego księstwa mnogo wyekwipowane było w polskie szkoły parafialne. W Ełku założono pierwszą na Mazurach drukarnię polską (1536). Po sekularyzacji Prus nabrała na tych terenach przyspieszonego tempa także polska akcja osiedleńcza. Stulecia szesnaste i siedemnaste to okres maksymalnej tutaj dominacji żywiołu polskiego. Przybywający zazwyczaj z pobliskiego Mazowsza koloniści polscy stanowili przygniatającą większość ludności książęcych Prus, stąd też prawie wszystkie nowo zasadzane wtedy wsie otrzymywały polskie nazwy. Zwarcie zasiedlone przez ludność polską południowe i wschodnie połacie księstwa zwane były przez administrację pruską die polnischen Ämter, czyli starostwami polskimi, dopiero w XIX wieku na ich określenie weszła w użycie nazwa Mazury (derywat od Mazowsza). Z napływem ludności poczęły tworzyć się także miasta, w poczet których zakwalifikowano Olecko (1560), Gołdap (1570), Węgorzewo (1571), Giżycko (1612), Pisz (1645). Poddani Hohenzollernów wielokrotnie zabiegali o wcielenie Prus Książęcych do oferującej naonczas większe swobody polityczne Rzeczpospolitej, niestety nie zawsze spotykając się z należytym zrozumieniem u kierowników jej nawy państwowej. Hegemoni polsko-litewscy, zwykle zajęci albo polityką wschodnią albo kwestiami dynastycznymi, przykładali na ogół małą wagę do spraw swego pruskiego lenna. W pierwszych dekadach XVII wieku przeszły Prusy Książęce pod panowanie brandenburskiej linii Hohenzollernów. Syn i następca Albrechta, chory umysłowo Albrecht Fryderyk, trafił pod kuratelę elektorów znad Haweli, z których Jan Zygmunt Hohenzollern, objąwszy książęcy tron, dał w 1618 roku początek unii personalnej Prus Książęcych z Brandenburgią, łącząc oba swe kraje w Brandenburgię-Prusy (Brandenburg-Preußen). W kolejnych latach epoki Wazów dependencja tego obszaru od Polski wciąż słabła, ażeby ostatecznie zostać zerwaną w 1657 roku podczas najazdu szwedzkiego. To więcej niż brzemienne w skutki dzieło, nieodmienny przedmiot politycznych pragnień władców pruskich, a w pewnym sensie może nawet także kamień węgielny całej nowoczesnej historii Niemiec, zostało zrealizowane przez Fryderyka Wilhelma zwanego Wielkim Elektorem. Niespełna pół wieku potem 18 stycznia 1701 roku jego następca dokonał w Königsbergu samokoronacji na Króla w Prusach (König in Preußen). Wkrótce nazwę Prus rozciągnięto na całe brandenbursko-pruskie państwo, w skład którego wchodziły też tereny w innych częściach Niemiec. Inaczej potoczyły się oczywiście dzieje Warmii włączonej do Polski. Przynależąc do Prus Królewskich sensu largo cieszyła się Warmia w strukturze politycznej Korony swego rodzaju autonomią, podobnie zresztą jak właściwe Prusy Królewskie, tworząc wyłonione z wcześniejszego dominium warmińskiego eklezjalne Księstwo Warmińskie. Rok 1466 stworzył możliwości szerszego zaistnienia tutaj kulturze polskiej (choć wzorem całych Prus Królewskich przy zawsze bardzo mocno obecnej a właściwie stale chyba jednak nadrzędnej na tych terenach kulturze niemieckiej). Ten niewielki w sumie kraik wydał całą plejadę zasłużonych dla Rzeczpospolitej postaci. Na Warmii spędził większość swego życia światowej sławy astronom Mikołaj Kopernik (1473–1543). Uczony mieszkał i pracował we Fromborku, jednej ze stolic Świętej Warmii, sprawując tam rozmaite funkcje z ramienia warmińskiej kapituły katedralnej, tam prowadził swe badania naukowe i tam też wreszcie napisał swe wiekopomne drukiem wydane we frankońskiej Norymberdze dzieło De revolutionibus orbium coelestium. Jako biskupi warmińscy związani byli z krainą w dorzeczu Łyny i Pasłęki także Marcin Kromer, żyjący w XVI wieku humanista i historyk, autor historycznie cennego a literacko pięknego opisu ówczesnych ziem polskich, oraz Ignacy Krasicki, niezrównany poeta polskiego Oświecenia. W ramach pierwszego rozbioru Polski w 1772 roku Warmię zabrali Prusacy i tym samym całość obszaru od Wisły po Niemen stała się Prusami Wschodnimi, Ostpreußen (w odróżnieniu od Prus Zachodnich, Westpreußen, czyli w terminologii polskiej Pomorza Gdańskiego). Mimo przynależności do protestanckich Prus zachowała Warmia katolicyzm, a determinowany przez religię kulturowy podział na katolicką Warmię oraz na ewangelickie Mazury przetrwał do 1945 roku. W XIX wieku wzmogła się germanizacja ziem w Rzeszy peryferyjnych, w służbę której wprzęgnięto pruski aparat państwowy, coraz bardziej nowoczesny a zarazem (gdzieś od wojen napoleońskich) coraz bardziej myślący w kategoriach ogólnoniemieckich. Język polski rugowano ze szkół, w kościołach likwidowane były polskie nabożeństwa. Ripostą na działania władz prusko-niemieckich była działalność polskich organizacji oświatowych i kulturalnych. Niepoślednią rolę w budzeniu generalnie słabo zarysowującego się polskiego poczucia narodowego odgrywała polska prasa. I tak dla przykładu w latach czterdziestych wychodziło w Ełku na Mazurach pismo pt. Przyjaciel Ludu Łecki, natomiast na Warmii od 1886 aż po 1939 rok ukazywała się Gazeta Olsztyńska wydawana przez rodzinę Pieniężnych. Rozpowszechniano poza tym redagowane po polsku różne kalendarze, broszury, druki ulotne. Zbliżone cele stawiały sobie polskie biblioteki zakładane przez Towarzystwo Czytelni Ludowych z Poznańskiego. W umacnianiu żywiołu polskiego na wsi pomagały polskie banki spółdzielcze. Wszystkie te oddolne inicjatywy nie były rzecz jasna jednak władne na dłuższą metę zrównoważyć ekonomiczno-politycznej przewagi Niemiec. Stąd też schyłkiem stulecia poczęła gwałtownie spadać liczba osób mówiących po polsku, zwłaszcza na Mazurach, gdzie dla ostatecznej identyfikacji z niemczyzną nie bez znaczenia pozostawał ewangelicyzm wspólny z niemieckimi sąsiadami. W pierwszej połowie XIX wieku polski budzicielski ruch narodowy kojarzono głównie z takimi postaciami jak ewangeliccy pastorzy Gustaw Gizewiusz i Krzysztof Mrongowiusz, zaś w drugiej na czoło wysunął się historyk Wojciech Kętrzyński. Dla uczczenia ich pamięci przemianowano po przejęciu 1945 tych terenów przez Polskę miasta Łuczany (Lötzen) na Giżycko i Ządźbork (Sensburg) na Mrągowo, a z nazwiska Kętrzyńskiego stworzono nową nazwę dla miasta Rastembork (Rastenburg). Za sprawą wielkich inwestycji ekonomicznych tudzież zakrojonych na szeroką skalę robót publicznych, przykładowo przy wznoszeniu twierdzy wojskowej w Giżycku czy przebudowie kanałów wodnych scalających jeziora mazurskie, miało miejsce od połowy XIX wieku pewne ożywienie gospodarcze tych ziem. Natomiast dzięki budowie dróg bitych i żelaznych uzyskały one dogodne połączenia komunikacyjne z centralnymi i zachodnimi prowincjami prężnie po zjednoczeniu Niemiec przez Prusy rozwijającej się gospodarczo Rzeszy, co z kolei ułatwiło migrację sporej części ludności do jej uprzemysłowionych rejonów (Berlin, Ruhrgebiet). Ów Ostflucht, czyli charakterystyczne dla dziejów Niemiec tego periodu zjawisko odpływu vel ucieczki ze Wschodu, dotyczące oczywista także innych niemieckich ziem za Odrą, trwało aż po drugą wojnę światową i w niemałym stopniu przyczyniło się do szybszego zniemczenia Mazurów. Decyzją finalizującego pierwszą wojnę światową traktatu wersalskiego przynależność państwową południowej Warmii i Mazur miał podobnie jak innych przygranicznych a spornych obszarów w Europie rozstrzygnąć plebiscyt. Przeprowadzony 11 lipca 1920 roku przyniósł on Polsce sromotną klęskę. W sali całego objętego nim terytorium opowiedziało się za Polską tylko 2,2% wotantów; odsetek widocznie większy zanotowano jedynie w powiecie olsztyńskim na Warmii (13,4%). Co do rezultatu głosowania strona polska nie miała zresztą złudzeń. Długoletnie oderwanie od polskiego pnia kulturowego w połączeniu z niewspółmiernie większą siłą przyciągania Niemiec oraz ich jakkolwiek by to nie zabrzmiało po prostu wyższością cywilizacyjną nie mogły naturalnie pozostać bez wpływu na polityczne preferencje (protestanckich) Mazurów czy choć już w mniejszym stopniu (katolickich) Warmiaków. Jednak aż tak drastycznie dla Polski zły wynik, na pewno nie odzwierciedlający faktycznego stanu rzeczy, to znaczy mówiąc precyzyjniej gołych statystyk narodowościowych, zaskoczył nawet samych Niemców. Niewątpliwie swoje dołożyła tu również trudna dla odradzającego się państwa polskiego sytuacja polityczna z równoległą w czasie wojną na Wschodzie. Poza tym zainteresowanie plebiscytem w kraju, świadomość rangi ziem warmińsko-mazurskich jako też i sama pomoc centralnego rządu polskiego były znikome. Końcem drugiej wojny światowej Prusy Wschodnie zostały zdobyte przez Armię Czerwoną. Wkraczający żołnierze radzieccy dopuszczali się przeraźliwych zbrodni na cywilach bez rozróżnienia ich narodowość. Niemcy a także Warmiacy i Mazurzy byli przez nich bici, okradani, grabieni, gwałceni, mordowani. Mnóstwo ludzkich istnień pochłonęła paniczna bezplanowa ucieczka przed Rosjanami, grozę odnośnie których, notabene i bez tego jak najbardziej uzasadnioną, dodatkowo podsycała propaganda hitlerowska; wielu dosięgła śmierć przy zarządzonej zbyt późno ewakuacji, w porze silnych mrozów. Na mocy powojennych ustaleń międzynarodowych Warmia i Mazury jako południowa partia Prus Wschodnich przypadły Polsce (fragment północny z Królewcem zajął ZSRR). Pozostałą na ich obszarze ludność niemiecką wysiedlono za Odrę. Na jej miejsce przybyli Polacy z innych regionów kraju oraz tak zwani repatrianci z wcielonych do ZSRR wschodnich terenów Drugiej Rzeczpospolitej (gł. z Wileńszczyzny). Oficjalne czynniki państwowe podkreślały przy każdej okazji polskość Ziem Odzyskanych. W rzeczywistości jednak ich autochtoniczni mieszkańcy nie byli darzeni przez nowe władze zaufaniem. Skierowane wobec nich rozmaite drobne i grubsze szykany, traktowanie ich jako obywateli drugiej kategorii czy też nierzadkie utożsamianie przez lokalnych decydentów z na ogół źle (zwł. w Polsce Centralnej) po wojnie i okupacji postrzeganymi Niemcami, do których z drugiej strony przybliżała Mazurów i Warmiaków także wspólnota świeżych doświadczeń tragicznej zimy 1945 roku, następnie zderzenie mentalne z Polakami z Kongresówki i Kresów, a wszystko to wzmacniane atmosferą niejako systemowo nieprzyjazną wszelkim odmiennościom, wreszcie last but not least prozaiczne trudności i uciążliwości ówczesnego codziennego życia w zestawieniu z powiązaniami rodzinnymi w Niemczech i napływającymi tą drogą wieściami z pierwszej ręki o tamtejszym powojennym dostatku i dobrobycie, empiria tedy wspólna autochtonom całych Ziem Odzyskanych, wywołało wśród Mazurów i Warmiaków ogromne rozczarowanie i rozgoryczenie Polską, co przy możliwościach jej legalnego opuszczenia spowodowało masowe wyjazdy tych grup do Republiki Federalnej. Efektem tegoż rodowitej ludności nie ma tu dziś już prawie wcale (Jarosław Swajdo).

warmia i mazury szymon drej jarosław swajdo.


TU JESTEM     CYTATY     KSIĄŻKI     CZYTELNIA     GALERIE     VARIA     LINKI     KONTAKT     HOME     projekt i wykonawstwo strony js