mojego autorstwa (wybór)

ŚRÓDZIEMNOMORZE Państwa bezpośrednio przyległe do brzegów Morza Śródziemnego stanowią tylko fragment znacznie od samego morza rozleglejszego areału określanego mianem Śródziemnomorza (Mittelmeerraum). Składa się nań bowiem cały konglomerat krain i krajów, regionów i państw, geograficznie nad Morzem Śródziemnym nie zawsze leżących ale połączonych z nim rozmaitymi innymi węzłami, od przyrody i geografii z pewnością ważniejszymi, a na ogół połączonych też bardzo mocno. Od najgłębszej starożytności tworzyły one jednolitą przestrzeń geopolityczną, onegdaj zasadniczo wpisaną w granice imperium rzymskiego na tych jego flankach bądź znajdujące się w sferze zainteresowań Rzymu. Również obecnie są one mniej lub bardziej powiązane przeróżnymi zagadnieniami czysto współczesnymi. Na kontynencie afrykańskim strefa ta zasadniczo pokrywa się z południowymi (Tamanrasset, d. Fort Laperrine) rubieżami państw arabskich, od północy przyległych do brzegów Morza Śródziemnego, aczkolwiek niewątpliwie istnieją też przesłanki pozwalające na objęcie nią dalszych obszarów na południu, kiedyś składających się na francuskie imperium kolonialne, stanowiących wstęp bądź już przynależnych Czarnej Afryce. W Azji zaś obejmuje Bliski Wschód i Środkowy Wschód, czyli sięga Półwyspu Arabskiego i Zatoki Perskiej, zbliżając się aż do granic Indii (nie będzie chyba od rzeczy wzmianka tutaj o wypuszczeniu się tam ongi Aleksandra Macedońskiego). Ale także w Europie nie jest ona zredukowana do państw stricte śródziemnomorskich. Do Śródziemnomorza trzeba bowiem zaliczyć niegermańskie komponenty Helwecji. Na pewno Szwajcarię Włoską (Ticino). A być może też choćby fragmentarycznie Romandię czyli Szwajcarię Francuską (Lozanna? Martigny? Sion?). Za sui generis dependencję Śródziemnomorza można uznać Czarnomorze. Zresztą wydzielanie tego rewiru, nb. uzasadnione powiedzmy osobliwościami tamecznego klimatu, głównie padającym w porze letniej deszczem, którego wtedy brak w krainach śródziemnomorskich, datuje się właściwie dopiero od wojny krymskiej w połowie 19. stulecia (dalej).

TRIEST Z czasem na postulat zjednoczenia z Italią, popularny zwłaszcza wśród włoskich warstw ludowych, decydujący wpływ zaczął wywierać wzrost siły demograficznej Słoweńców oraz ich rosnąca pozycja społeczno-ekonomiczna, szczególnie szybko idąca w górę od zarania nowego stulecia, którą coraz bardziej dorównywali Włochom, tudzież wypływające z tego ich adekwatne aspiracje polityczne (będące także fragmentem niezwykle szerokiego i równie skomplikowanego splotu zagadnień jugosłowiańskich, toczących, a właściwie podminowujących i Austrię, i Austro-Węgry, bardzo mocno dających o sobie znać od początku stulecia). Antagonizm narodowościowy w Trieście, głównie włosko-słowiański ale w mniejszej skali też włosko-niemiecki, przybierał niekiedy postać bardzo ostrą. "Ma da noi, lo slavo o il tedesco vive talvolta nella nostra stessa casa, e può essere un buon uomo che vi ossequia, vi sorride e accarezza i vostri bimbi. Può sapere ognuno, che anche quello lì è un nemico che si deve odiare e combattere senza quartiere?" (Ruggero Fauro, Trieste. Italiani e Slavi. Il Governo Austriaco. L'Irredentismo, Roma 1914). Rzecz jasna powyższy pogląd, nakazujący Włochom bez pardonu nienawidzić i zwalczać swych obcych etnicznie sąsiadów, wyznawali nie wszyscy irredentyści. Jakaś część opowiadała się za owocnym dialogiem Latynów ze Słowianami, postulując szeroką wymianę kulturową między obiema rasami, wymianę wzajemną, choć jedynie na gruncie włoskości ziem julijsko-dalmackich, zawsze w duchu italianità, nieodmiennie z perspektywą wtopienia się adriatyckich Słoweńców i Chorwatów w jeden naród włoski (dalej).

BOLZANO Tym razem jednak działania ekstremistów niemieckich trafiły na adekwatną reakcję Włochów. Odpowiedzią na niemieckie Sprengstoffanschläge na obiekty związane z najnowszą historią Włoch, dla przykładu na stojący w Brunico obelisk upamiętniający włoskie walki w Etiopii, stały się podobne akty względem miejsc ważnych dla Niemców. Dziś specyficzny urok Bolzano czy Merano, na przestrzeni setek lat immanentnej części świata niemieckiego, odmiany tegoż południowoniemieckiej a pododmiany austriackiej, polega na osadzeniu w germańskiej scenerii, tutaj przybierającej postać spokojnych i statecznych alpejskich gór, włoskiej ruchliwości, włoskiej zgiełkliwości, włoskiej witalności (dalej).

WERONA Melanż okolicznych malowniczych pagórów i łagodnych wzgórz zajętych przez podmiejskie winnice, przepiękna szybko tocząca swe wody spieniona rzeka i przerzucone nad nią stare kamienno-ceglane mosty, różne rzymskie łuki obok gotyckich portyków, rzędy masywnych staromiejskich murów obronnych, zdobione balkonami patrycjuszowskie palazzi o różowym odcieniu, przepyszne śródmiejskie piazze na czele z Piazza Bra, Piazza delle Erbe i Piazza dei Signori, wreszcie niezaprzeczalny urok werońskiego brzegu pobliskiego Lago di Garda powodują, iż la città scaligera, miasto bezspornie weneckie, ale na które swe piętno wywiera także bliskość Lombardii a w jakimś stopniu chyba też i Toskania, co odzwierciedla już sama jego zewnętrzna kolorystyka, mocniejsza i wyrazistsza niźli gdzie indziej w Veneto, wyjątkowo trafnie wkomponowuje się w marzenia o Italii doskonalej i Italii idealnej, Italii nieskazitelnej i Italii wyśnionej, godną siebie na onej płaszczyźnie konkurencję znajdując ewentualnie może tylko we Florencji, zwłaszcza zaś w marzenia takie, jakie rodzą się i kultywowane bywają w wyobraźni nas, czyli ludzi z północnej strony Alp. Kein Wunder also, iż jeden z takich północnych humanistów właśnie Weronę obrał jako miejsce gorącej romantycznej miłości dwojga młodych ludzi. Jednocześnie przy całej swej romantyce epatuje Werona niebywałą wręcz nawet na skalę Włoch żwawością, żywiołowością, żywotnością. Swym życiem i jego rozmachem, animuszem i werwą, dynamiką i wigorem, energią i witalizmem, jakby radością samego istnienia i jakby rozkoszą samego trwania, potęgowanymi zdawać się może nieustanną potrzebą tego demonstrowania i manifestowania, Werona już na pierwszy rzut oka odróżnia się od niektórych sąsiednich miast Padanii a sytuuje w gronie najruchliwszych miast całej Italii (ciut tutaj może przypominając Neapol, naturalnie bez tego całego balastu będącego udziałem włoskiego Mezzogiorno; dalej).

MANTUA Wygaśnięcie linii głównej Gonzagów w 1627 roku, gwałtownie ucinając okres politycznej a wraz z nią ekonomicznej i kulturalnej pomyślności księstwa, wywołało kolejny kryzys polityczny w północnych Włoszech i wojnę o sukcesję mantuańską, Guerra di successione di Mantova e del Monferrato, niekiedy z pewną przesadą uważaną za piątą (uboczną) fazę wojny trzydziestoletniej, toczoną zaś 1628–1631 pomiędzy Francją a habsburską Hiszpanią i Cesarstwem, potencjami zmagającymi się o prymat w Górnej Italii. Jej efektem cesarz zmuszony został do zaakceptowania francuskich pretendentów, książąt Gonzaga-Nevers z młodszej linii Gonzagów, panujących u zachodnich granic Burgundii w środkowej Francji, jako nowych władców Mantui (Maison de Gonzague-Nevers). Trzeci jej książę z tego de fait francuskiego już Domu, a zarazem dziesiąty i ostatni duca di Mantova e del Monferrato, nieudolny politycznie Ferdynand Karol Gonzaga, sprzymierzył się z Francuzami podczas wojny o sukcesję hiszpańską 1701–1714, by następnie z obawy przed odwetem cesarskim schronić się w neutralnej Wenecji (nie zapominając wziąć ze sobą kosztowności). Wyrokiem Sejmu Rzeszy w Ratyzbonie 3 czerwca 1708 roku uznany został za przestępcę i zdrajcę Sacro Romano Impero (niebawem zmarł w Padwie 5 VII 1708). Odtąd Mantua była dobrem Habsburgów (Montferrat zaś przekazano Sabaudii w zamian za Księstwo Cieszyńskie na Śląsku jako rekompensatę dla wysuwającego doń dynastyczne prawa po żeńskiej linii Gonzagów księcia Lotaryngii i przyległego do niej od zachodu i północy Baru; dalej).

CREMONA Cremona è calda d’estate, fredda d’inverno. Oggi è una città di ghiaccio, di freddo e di nebbia. Il Torrazzo è la più alta torre d’Europa in muratura, e vuole darmene la prova. La sua punta scompare nella nebbia; guardando in su, poi passando lo sguardo sullo splendido Duomo velato e come in procinto di cancellarsi, si ha un’impressione di montagna. La neve ghiacciata riempie le fauci dei leoni di marmo rosa sostenenti il portale. (…) Penetro nel cortile del palazzo Fodri, che insieme col palazzo Ripamonti-Bellomo è un esemplare purissimo di architettura rinascimentale lombarda. (…) L’inverno della val Padana è magnifico ed orrido come forse in nessun’altra parte del mondo, prende anch’esso un aspetto sacro, e la cultura esalata da queste terre lo avvolge di mitologia (Guido Piovene, Viaggio in Italia; dalej).

FERRARA Groß ist Florenz und herrlich, doch der Wert von allen seinen aufgehäuften Schätzen reicht an Ferraras Edelsteine nicht (Goethe, Torquato Tasso). Przy swych obramowanych renesansowymi pałacami ulicach długich a prostych, jasnych a cichych, odludnych i pustych, spokojnych i melancholijnych, ciągach ot w sam więc raz dopasowanych do miasta właśnie równinnego, usadowionego pośród bezkresnych nizinnych przestworzy, świetnie kontrastuje ono z kłębowiskiem i plątaniną ulic, uliczek i domów średniowiecznej Ferrary. Owe sui generis dwa miasta w mieście tworzą razem trudną do powtórzenia nadzwyczaj wręcz oryginalną całość. Fràra to miasto o duchu podniosłym i pogodnym, wdzięku lekkim i ulotnym, uroku delikatnym, subtelnym i nienarzucającym się, miasto, w którym tempo życia wyznaczają rowerzyści, najpiękniejsze miasto Emilii i kto wie być może jedno z najładniejszych na kuli ziemskiej, to cała w pewnym sensie odrębna architektoniczna cywilizacja, estetyczna awangarda odrodzenia i najczystszy wyraz włoskiego renesansu, kompilacja piękna i racjonalności (dalej).

REGGIO EMILIA Dal verbale della Sessione XIV del Congresso Cispadano: Reggio Emilia, 7 gennaio 1797, ore 11. Sala Patriottica. Gli intervenuti sono 100, deputati delle popolazioni di Bologna, Ferrara, Modena e Reggio Emilia. Giuseppe Compagnoni di Lugo fa mozione che si renda Universale lo Stendardo o Bandiera Cispadana di tre colori, Verde, Bianco e Rosso e che questi tre colori si usino anche nella Coccarda Cispadana, la quale debba portarsi da tutti (dalej).

MODENA Francesco V opuścił swe księstwo 11 czerwca 1859 roku. Z księciem poszło parę tysięcy najwierniejszych mu żołnierzy. Stworzyli oni na wygnaniu jednostkę wojskową zwaną Brigata Estense. Brygada stacjonowała w różnych miejscach Veneto wtedy jeszcze znajdującego się pod panowaniem Austrii. W 1860 roku pojawiła się możliwość zastosowania esteńskiej formacji dla obrony Państwa Kościelnego. Brygada miała być z Veneto Asburgico przetransportowana przy pomocy austriackich okrętów Adriatykiem do papieskiej Ankony. Jednak wraz z burzliwymi wydarzeniami onego roku, tj. wyprawą Garibaldiego na Sycylię i podbojem Południa tudzież wkroczeniem z przeciwnego kierunku oddziałów piemonckich w granice Stato Pontificio, plany te bardzo szybko straciły na aktualności (dalej).

PIACENZA W 1095 roku stanowiła Piacenza miejsce katolickiego synodu kościelnego. Najważniejsze na Konsylium było wzajemne zbliżenie Zachodu i Wschodu. Obecni oto w Piacenzy wysłannicy bizantyńskiego kajzera Aleksego I Komnena poinformowali o zagrożeniu swego greckiego cesarstwa przez Turków Seldżuckich, przypomnieli o muzułmańskiej okupacji Jerozolimy i poprosili o pomoc Łaciński Świat. Bizantyńskie raporty z Piacenzy zdaje się wywarły na papieżu wielkie wrażenie. Polecił je rozpowszechniać w kolejnych miesiącach, głównie we Francji, by niebawem, podczas Concile de Clermont, powoławszy się na Najwyższego (Dio lo vuole, Bóg tego chce) wezwać 27 listopada 1095 roku do chrześcijańskiej wyprawy wojennej dla oswobodzenia Terra Santa (dalej).

VICENZA Vicenza brała czynny udział w sojuszach miast włoskiej Północy broniących swych wolności przed zakusami Fryderyka I Barbarossy, to mianowicie w Lega Veronese, zawiązanej w 1164 roku, a następnie, po połączeniu się tejże 1167 z Lega Cremonese, w Lega Lombarda (La prima Lega Lombarda). W kolejnym stuleciu miejska komuna Vicenzy ponownie przystąpiła do Ligi Lombardzkiej (La seconda Lega Lombarda). Reaktywowana w 1226 roku musiała ona teraz walczyć z Federico II di Svevia. Hohenstauf znalazł sobie tutaj alianta w Ezzelino III da Romano, eksponencie rodu o przypuszczalnie germańskiej proweniencji, feudałów z Marca Trevigiana, od 1199 roku osiadłych pod Bassano (dalej).

BASSANO DEL GRAPPA Da Romano nie był rzecz jasna jedynym na ziemi włoskiej adherentem Fryderyka. Świętemu Cesarzowi Rzymskiemu a przy tym władcy Regno di Sicilia, w średniowieczu królestwa niezwykle prestiżowego, dodatkowo osobowości wyraźnie górującej nad otoczeniem, bo nie tylko polityka i wojownika ale też w jakimś sensie intelektualisty, nie było oczywiście trudno znaleźć sobie we Włoszech sprzymierzeńców. Sieć jego zwolenników gęsto oplatała więc cały Półwysep, zaś do ich grona zaliczali się nie tylko, co zrozumiałe samo przez się, wielcy feudałowie jako zadeklarowani przeciwnicy komun miejskich, lecz i niektóre miasta (dalej).

TURYN La Casa Savoia zrzekła się zatem swej prastarej kolebki, ziemi wokół Chambéry, dzierżonej od wieków średnich, ta zaś, czyli historyczna Sabaudia, jak najbardziej uważana również za jedno z włoskich stati preunitari, nierozerwalnie związała się odtąd z Francją. Z korony sardyńskiej, mimo wszystko relatywnie skromnej, uczynił Dom Sabaudzki koronę włoską. Jest przy tym czymś zgoła symbolicznym dokonanie Zjednoczenia przez państwo w dziejach Półwyspu jako takiego ogrywające na przestrzeni stuleci rolę raczej marginalną, strukturalnie bardziej podobne do Neapolu aniżeli do organizmów politycznych Północy, a na dodatek jeszcze noszące nazwę ziemi o znaczeniu dla dziejów Włoch mniej niż podrzędnym (pewne, odległe zresztą analogie, nasuwać się tu trochę mogą z antyczną grecką Macedonią). Tak Sabaudia jak Piemont, rozdzielone przez Risorgimento, stanowiły przez stulecia obszar przejściowy pomiędzy terenami bardziej francuskimi a bardziej włoskimi. Na zasadzie kontinuum językowego w obu tych krainach język francuski i język włoski, a właściwie niemożebne do jednoznacznego zakwalifikowania ich rozmaite ludowe etnolekty, egzystowały w obopólnym przemieszaniu, wzajemnie się przenikając, przeplatając i uzupełniając. Kierunek ostatecznego oblicza językowego a przez to narodowego, francuskiego dla Sabaudii a włoskiego w Piemoncie, zainaugurowały dopiero rozstrzygnięcia polityczne drugiej połowy XIX wieku. Same elity polityczne jednoczącego Włochy sabaudzkiego Piemontu posługiwały się wtedy rzecz jasna równie naturalnie językiem francuskim jak językiem włoskim (tzn. jego regionalną odmianą, jak wonczas w całych Włoszech). W dialekcie piemonckim mówił prawie zawsze dla przykładu Wiktor Emanuel, po piemoncku król zwracał się także do swych ministrów; znana chyba każdemu Włochowi królewska refleksja wygłoszona po konkwiście w 1870 roku Stato Pontificio i wejściu wojsk włoskich do Wiecznego Miasta miała mieć postać A Roma ci siamo e ci resteremo, czyli tu jesteśmy i tu (już) pozostaniemy, podczas gdy oryginalnie było to piemonckie finalment i suma (wreszcie tu jesteśmy). Po 1870 roku rozpoczęło się mozolne tworzenie w istocie nowego narodu. Nauczyciel przedstawiający szkolnej klasie nowego ucznia przybyłego z Kalabrii przestrzega, że jeśli ktoś obrazi kolegę tylko dlatego, iż nie urodził się on w naszej prowincji, okaże się niegodnym podnieść wzrok, gdy przechodzić będzie przed trójkolorową włoską flagą (Edmondo De Amicis, Cuore; dalej).

GENUA Krok po kroku gubiła La Superba swe zamorskie dependencje. W 1742 roku stracona została Tabarka, twierdza na przybrzeżnej wysepce naprzeciwko tego miasta, anektowana przez beja Tunisu. Zaś jako ostatnia od Genui odpadła Korsyka, scedowana na rzecz Francji w 1768 roku. Nieporadzenie sobie z wybuchającymi od 1729 roku rebeliami na Korsyce, ówczesnym diciamo così separatyzmem korsykańskim, to chyba najlepsza miara politycznej słabości osiemnastowiecznej Genui. Oddzielenie od Italii tej najszczerzej włoskiej wyspy, mówiącej na dodatek dialektem toskańskim, czyli tym, na którym oparty jest nowoczesny standardowy język włoski, miało się z czasem pogłębić, ażeby ostatecznie przybrać cech trwałości. Fakt ów istotnie zaciążył na kształcie terytorialnym ukonstytuowanych w kolejnym stuleciu zjednoczonych Włoch. Frymarka schedą genueńską była bowiem tożsama z uszczuplaniem stanu posiadania całej Italii. Podczas Österreichischer Erbfolgekrieg lat czterdziestych XVIII wieku miasto było krótko okupowane przez Rakuszan. Zostali oni zeń wypędzeni efektem trwającej od 6 do 9 grudnia 1746 roku ludowej insurekcji (Rivolta di Genova). Wybuch powstania miał charakter przypadkowy, a zainicjował go podobno rzuceniem 5 grudnia kamienia w Austriaków młody chłopiec Giovan Battista Perasso zwany Balilla. Te w sumie mało ważne wydarzenia, związane z mnogimi w onym wieku wojnami dynastycznymi, urosły po stu latach, w dobie Risorgimento, do symbolu walki z dominacją austriacką. W czasach Mussoliniego nazwę Balilla nosiła jak wiadomo młodzieżowa organizacja faszystowska; legendarnego nastolatka z Genui uwiecznia także czwarta strofa włoskiego hymnu narodowego (I bimbi d'Italia | Si chiaman Balilla; dalej).

AOSTA Dolina Aosty uchodzi za pierwszy w świecie obszar z nowoczesną francuszczyzną jako czymś na kształt języka oficjalnego; zastąpiono tu nią łacinę trzy lata wcześniej niż w samej Francji; rolę jedynego takiego instrumentu pełnił francuski na tych terenach do 1861 roku. Dziś rangę języka francuskiego podkreśla występująca wyłącznie w nim miejscowa toponomastyka. Mamy więc Courmayeur, a nie Courmayeur obok powiedzmy Cormaiore, są same Saint-Rhémy i Saint-Vincent, a nie wraz z San Remigio i San Vincenzo. Pewną ciekawostkę czynić może obecność w Dolinie języka niemieckiego, używanego w trzech niewielkich gminach na wschodzie regionu (dalej).

MEDIOLAN Usytuowanie Mediolanu i Lombardii w ramach Monarchii wykazywało pod wieloma aspektami podobieństwa do Niderlandów Austriackich. W obu przypadkach geograficznie odseparowane od głównego członu domen rakuskich były to bowiem ziemie o bardzo starych i utrwalonych tradycjach historycznych, o własnych, wyżej od niemieckiego ukształtowanych językach, wreszcie, last but not least, lokowały się one od dziedzin środkowoeuropejskich nieporównywalnie wyżej gospodarczo. Pełna tegoż świadomość, spuścizna kulturowa dumna a wspaniała, na dobitkę zmiksowana z bardzo mocną pozycją ekonomiczną powodowały, iż Lombardczycy w żadnym stopniu nie czuli się zagrożeni jakąkolwiek dominacją austriacką. Więcej, jak ongi w Brukseli tak teraz w Mediolanie istniało nawet pewne poczucie wyższości nad reprezentantami władzy centralnej napływającymi tutaj z Wiednia. Później silna imigracja wewnętrzna, intensywna zwłaszcza w dobie powojennego miracolo economico italiano, transformowała ten kawałek Włoch w kolosalną monocentryczną aglomerację miejską, z parudziesięcioma mniejszymi lub większymi satelitami przyklejonymi do jej nucleo milanese, ażeby razem kreować jeden z bezspornie najbardziej imponujących miejskich konglomeratów Europy i Świata. Od północy miasto przechodzi w konstelację ośrodków przemysłowych, miejscami rozciągniętych niemal po fronterę konfederacką, podczas gdy na południe odeń znajdują się rozległe obszary rolne, czyli mlekiem i miodem płynące, zasnute białymi mgłami chlebodajne równiny Padanii, jednego z realnie najzamożniejszych rejonów globu ludzkiego. Jako serce Lombardii i jako dusza Padanii eo ipso emanacja i kwintesencja całej włoskiej Mezzanotte skupia Mediolan wszystko składające się na włoskie poczucie i wyczucie piękna, gustu, smaku, lekkości, estetyki, elegancji, finezji, stylu, szyku, akuratności, wytworności, dopasowania. Na włoską fantazję, włoską inwencję, na włoski polot, na włoską operatywność, na włoską przebojowość. Na włoską egzaltację i na włoską impulsywność. Na włoską pomysłowość, włoską przemyślność, włoską rzeczowość. Na włoską dobitność i na włoską wyrazistość. Na włoską perfekcję, włoską solidność, włoską rzetelność. Na włoski indywidualizm i na włoski personalizm (dalej).

TICINO Rzeką tą są więc jakby symbolicznie spojone dwa bardzo bliskie sobie człony Włoskiego Świata. Svizzera Italiana i Italia Settentrionale. Symbolicznie równie ważne miejsce zajmuje ona też w najnowszej historii Włoch. Z grubsza wyznaczając dziś regionalną frontierę Piemontu i Lombardii markowała bowiem w 19. stuleciu granicę państwową pomiędzy sabaudzko-piemonckim Regno di Sardegna, prącym do zjednoczenia pod swym berłem Italii, a austriackim Königreich Lombardo-Venetien. Bojownicy włoskiego Risorgimento domagali się wtedy od Sabaudów pójścia za Ticino. Tzn. wojny z odwiecznym wrogiem Austrią celem wyparcia jej z Włoch. W tych wysokogórskich rejonach Szwajcarii znajduje się też kluczowy dla całego kraju węzeł wodny, zarazem element głównego wododziału europejskiego, ze źródłami czterech dużych rzek, każdej zmierzającej w innym kierunku, w tym Renu i Rodanu. Jego komponentem są rozciągnięte w Masywie Świętego Gotarda doliny rzek Ticino i Reuss. Pierwszej come già sappiamo bardzo włoskiej, a drugiej dla odmiany mocno niemieckiej, bo dopływu Aare w systemie wodnym Renu. Sam zaś Masyw Świętego Gotarda ze swą słynną alpejską Przełęczą Świętego Gotarda oddziela włoski Tessyn od niemieckiego Uri (nb. jednego z trzech Prakantonów, Urkantone albo Waldstätte, wraz ze Schwyz i Unterwalden założyciela w 1291 roku Szwajcarii). Tym samym separuje latyński świat włoski, część oraz fundament Europy Południowej tudzież reszty Śródziemnomorza, od germańskiego świata niemieckiego, czyli historycznej Europy Środkowej. Wpadając więc w dalekim i zimnym niemieckim Göschenen (Uri) w drogowy tunel pod Świętym Gotardem jest się po 16 km w bliskim i ciepłym włoskim Airolo (Ticino; dalej).

WENECJA Siedzące na czubku Alto Adriatico miasto stanowiło przez ponad tysiąc lat rodzaj talassokracji, tworzyło jedną ze słynnych włoskich republik morskich, będąc stolicą własnego morsko-lądowego imperium, które panowało nieomal całemu wschodniemu Śródziemnomorzu (Serenissima Repubblica di Venezia). Na stato veneziano zrzucały się trzy komponenty (tre ripartizioni). Domini di Terraferma, inaczej Stato da Tera, czyli ziemie na północnwłoskim lądzie, tam sięgające gdzieś prawie pod Mediolan. Dalej Dogado, tj. Ducato w dialekcie vel języku veneto, zatem samo stołeczne miasto z przyległościami. Oraz Domini da Mar, alias Stato da Mar, weneckie Zamorze, id est morskie wyspy i nadmorskie brzegi, plus minus od Istrii poprzez Dalmację po Cypr (dziś tedy składniki m.in. Chorwacji, Albanii, Grecji; dalej).

TOSKANIA Po wygaśnięciu dynastii Medyceuszy trafiło toskańskie państwo w ręce Habsburgów (1737). Franciszek Stefan, wielki książę Toskanii, a wcześniej poprzednik naszego Stanisława Leszczyńskiego na tronie Lotaryngii, w ramach tzw. sankcji pragmatycznej poślubił Marię Teresę Habsburg, co dało początek Domowi Habsbursko-Lotaryńskiemu (panującemu Austrii do 1918). W epoce napoleońskiej w miejsce Wielkiego Księstwa utworzono Królestwo Etrurii (Regno di Etruria). Wpierw (1801–1807) jedno z państw satelickich Francji. Następnie zaś inkorporowane do Cesarstwa Francuskiego. Zwrócone 1814 Habsburgom w ramach restauracji, Granducato di Toscana, po wcieleniu doń Principato di Piombino i Ducato di Lucca tudzież zmianach terytorialnych na granicy z Ducato di Parma e Piacenza oraz z Ducato di Modena e Reggio, zajmowało pod koniec swego istnienia ok. 22,5 tys. km². Nawiasem mówiąc aneksja Lukki przez Toskanię w 1847 roku wywołała spory z Franciszkiem V Modeńskim; nb. władcą księstwa, relatywnie chyba jednak niewielkiego, acz, nazwijmy to może tak, silnie wtedy mieszającego na włoskiej scenie politycznej; w listopadzie tego roku doszło nawet do kilku drobnych incydentów zbrojnych na granicy Modeny i Toskanii. W rozstrzygającej fazie Risorgimento księstwo uległo w kwietniu 1859 roku faktycznej likwidacji. Na obszarze jego oraz dwóch ostatnio wymienionych sąsiednich włoskich państw preunitarnych plus fragmencie Stato Pontificio (Legazione delle Romagne) powołano drogą fuzji, pod auspicjami Regno di Sardegna, przejściowy organizm parapaństwowy pod nazwą Province Unite del Centro Italia, ze stolicami w Modenie i Florencji (od 8 XII 1859 do 22 III 1860). Likwidacja de iure Granducato nastąpiła drogą plebiscytu 11–12 marca 1860 (przyłączenie do Królestwa Sardynii). Po Zjednoczeniu pełniła stolica Toskanii przez kilka lat rolę stolicy Włoch (1865–1871). Jej translokacja znad Padu nad Arno była rzecz jasna rozwiązaniem prowizorycznym, traktowanym, przy zachowaniu pozorów, jako przesunięcie punktu ciężkości nowego państwa w kierunku Rzymu. Wtedy jeszcze come ben sappiamo znajdującego się poza Regno d'Italia (dalej).

CIVITAVECCHIA Już jednak 854 papież Leon IV założył nowe osiedle, sytuując je bardziej bezpiecznie, to znaczy dalej od wyeksponowanego na muzułmańskie napady brzegu morskiego, za to wśród wzgórz Monti della Tolfa po lewej stronie rzeki Mignone, na resztkach niegdysiejszej osady etruskiej; miało ono nosić jego imię, Leopoli, zachowało atoli miano antyczne w uproszczonej formie (Centocelle, Cencelle). Niebawem wszakże powrócono do miasta pierwotnego przy porcie, dla odróżnienia od Cencelle nazywając je po prostu Starym Miastem (Civitas Vetula, Città Vecchia; dalej).

RZYM W momencie zjednoczenia niemal wszyscy Włosi jak Italia długa i szeroka posługiwali się dialektami lokalnymi albo regionalnymi. I tylko nimi. We wszystkich grupach i we wszystkich warstwach społecznych. Jeszcze syn i następca Vittorio Emanuele II di Savoia, czyli Umberto I di Savoia, Re d'Italia 1878–1900, czuł się pewniej mówiąc po piemoncku niż literackim włoskim, podobnie zresztą jak jego sabaudzka świta (nb. Humbert padł zastrzelony w m. Monza pod Mediolanem przez włosko-amerykańskiego anarchistę 29 VII 1900). Tylko właśnie w Rzymie, który od dawna, jeszcze przed epoką nowoczesnych migracji, stanowił cel Włochów z całego Półwyspu, jako też po części w Toskanii, której włoszczyzna uformowała się na bazie dialektu florentyńskiego, istniał włoski język mówiony przez ludzi z ulicy. Pozostałym zaś ów włoski jawił się jako narzędzie tylko ciut mniej martwe od łaciny, używane okazjonalnie dla potrzeb literatury przez elitę intelektualną. Końcem wieku dał o sobie znać silny napływ ludności do stolicy Włoch. Spływając nad Tybr ze wszystkich części Italii wnet zdominowała ona liczbowo starą zasiedziałą społeczność rzymską. Wpisuje się to oczywiście w dotyczące całego kraju ówczesne trendy migracyjne. Przemysłowe miasta Północy zasadniczo wchłaniały wtedy ludnościowe nadwyżki z okolicznych terenów wiejskich, podczas gdy na Południu, aczkolwiek i tam szybko rosły niektóre miasta jako centra przemysłowe bądź ruchliwe porty morskie, przykładem Katania czy Tarent, zwykle emigrowano za Ocean, do USA, Brazylii, Urugwaju, Argentyny. W Rzymie atoli, jedynym włoskim wielkim melting pot bez wielkiego przemysłu, obserwowano zaskakującą elastyczność i otwartość społeczną. Tak oto wedle danych z 1908 roku aż 22% osób pochodzenia robotniczego znajdowało w swej stolicy posady urzędnicze, zaś 27% z rodzin urzędniczych trudniło się pracą fizyczną. Dla porównania 1901 w Mediolanie tylko 11% osób pracujących jako pomoc domowa ujrzało po raz pierwszy Tageslicht w tej padańskiej metropolii, a w industrii, wymagającej profesjonalnych kwalifikacji, niekiedy hermetycznie dziedziczonych, udział rodowitych milanesi był znacznie wyższy (np. wśród drukarzy 53%). Gros Włochów jeszcze bardzo bardzo długo nie mogło pogodzić się z obwołaniem l'Urbe stolicą ich Madrepatria. Z jednej oto strony swoje tutaj odgrywały mnogie, zwykle wielowiekową tradycją uświęcone regionalizmy, w tym pamięć o stati preunitari z ich mniej lub bardziej dumnymi stolicami, nb. pamięć tu i ówdzie kultywowana do dziś, iżby z drugiej zaś uważać Capitale della Fede za zbyt uniwersalną dla sterowania jednym państwem. Okres sui generis wzajemnej adaptacji, tj. Italii do Rzymu a Rzymu do Italii, trwał gdzieś po WWII. Dopiero po niej Рим definitywnie wcielił się we Włochy. Zespolił siebie z nimi. A także je zespolił. Lombardię z Kampanią. Kalabrię z Ligurią. Sycylię z Wenecją. Przybyłych do ROMA-AMOR ciemnowłosego włoskiego chłopaka z Arezzo i ciemnowłosą włoską dziewczynę z Campobasso albo Catanzaro. Stała się tedy La Città stolicą nie tylko nominalnie, ale taką w sensie i każdym, i pełnym. Nie jest już Miasto tylko jednym z kilku wielkich miast Włoch, jakim w zasadzie było chyba jeszcze w periodo interbellico, mimo ówczesnych marzeń o nowym rzymskim imperium, znajdujących odzwierciedlenie także w rozmaitych realizowanych nad Tybrem ambitnych przedsięwzięciach urbanistycznych (np. Via dell'Impero dziś Via dei Fori Imperiali, Via della Conciliazione, Città Universitaria, Foro Italico, EUR. Można by tu chyba też wspomnieć o ostatecznym osuszeniu Agro Pontino i zakładaniu tam całkiem nowych miast, jak Littoria, 1932, dziś Latina, ze 126 tys. drugie w Regione Lazio, czy Sabaudia albo Pontinia, 1934). RM przestał być miastem tylko Lacjum. Przestał też być stolicą ongisiejszego Stato Pontificio. Zdystansował wszystkie inne miasta włoskie. Dystansuje je zresztą bez ustanku i coraz bardziej. Sięgnął po prymat bezkonkurencyjny. Na lidera wysunął się zdecydowanie. Palmę pierwszeństwa objął niekwestionowaną. I mimo różnych tarć wewnątrzwłoskich, na ogół między Mezzanotte a Mezzogiorno, niekiedy może rzeczywiście ostrych, stał się miastem całej Italii. Najdokumentniej oddaje Jej treść i Jej ducha. Jest miastem wszystkich Włochów (i bez względu co na ten temat czasami sądzą sobie rozmaici padańscy politykierzy, zwykle ci mniejszego kalibru). Nieco później zaś, tak gdzieś od dekady siódmej albo ósmej, poczęła Rome błyskawicznie transformować się w imponującą na wskroś globalnie kosmopolityczną multikulturową metropolię (jak London, Paris, New York City). Przy tym wszystkim La Città Eterna i La Città Santa pozostała stolicą wszechświatowego katolicyzmu. ROMA tedy spełniła swą dziejową rolę. Została i pozostała CAPUT MUNDI (dalej).

PESCARA Byli to ludzie młodzi, odważni i zuchwali, skrajni indywidualiści, bezkompromisowi i zapalczywi, buntowniczy z natury, impulsywni i pełni fantazji, żywiący wstręt do codzienności i przeciętności, egzaltowani i uduchowieni, gardzący materią. Rozkochani w swych gorących włoskich Dziewczętach i w swym gorącym włoskim Winie. Dysponenci zatem wszystkiego, co we włoskim szczepie najpiękniejsze. Wolni od przesądów klasowych rekrutowali się ze wszystkich warstw socjalnych. Jako też ze wszystkich społecznych środowisk. Trafiali się wśród nich i czystej wody intelektualiści, i kryminaliści po więziennej odsiadce. Jednak przede wszystkim i nade wszystko cechowała Śmiałych awersja do wartości mieszczańskich i do mieszczańskiego sposobu bycia. Nienawidzili tego całą siłą swych młodych dziewiętnastoletnich a dodatkowo po włosku żarliwych serc. Po wojnie, którą spędzili nie jako żołnierski plebs gnuśniejąc w okopach, lecz jako w swym odczuciu żołnierska arystokracja, przy dokumentnym lekceważeniu tradycyjnej wojskowej dyscypliny, wykonując różne szaleńcze przedsięwzięcia, nawykli przeto do pełnego przygód życia na pełnych obrotach, nie mogli sobie teraz znaleźć miejsca, czego zresztą wcale i nie pragnęli, w zamian dążąc do bezwarunkowej dekompozycji burżuazyjnego świata, ażeby na gruzach tej wedle ich oglądu duchowej trupiarni wznieść jako nowa i prawdziwa elita gmach Nowych Włoch. Ich rewolucja miała być tedy rewolucją ducha, nie zaś czymś na kształt przemiany ekonomiczno-społecznej, postulowanej np. przez socjalizm, dokładnie tak samo odrzucany przez Śmiałych, z jego kolektywizmem, orientacją na masy i kultem proletariatu. Arditi nie tworzyli żadnej ideologii, był to raczej styl życia, za który, nie bojąc się śmierci i zawsze gotowi na wszystko, gotowi byli i je oddać (dalej).

NEAPOL Od XIV do XIX wieku miasto było jak wiadomo stolicą własnego królestwa. Państwa nie tylko zdecydowanie najrozleglejszego i najludniejszego na Półwyspie, plus minus korespondującego z całym dzisiejszym kontynentalnym Mezzogiorno, ale w relacji do innych włoskich wręcz gigantycznego. Choćby już ze względu na swe rozmiary jako też usytuowanie w sercu Śródziemnomorza żyło ono nie tylko własnym rytmem lecz zupełnie własnym życiem bez specjalnie intensywnych związków z resztą Włoch. Było też zazwyczaj odrębnie traktowane od całej padańskiej mozaiki rozmaitego typu mniejszych lub większych państw i państewek. Włoskie Południe funkcjonowało więc w warunkach zgoła odmiennych od Włoskiej Północy. Ale z tego absolutnie i bynajmniej nie wynika, iżby historia Neapolu i jego Królestwa, historia nie miejsko-komunalna, uznawana za postępową, lecz by tak rzec feudalna, miała w czymkolwiek ustępować dziejom Włoch Nadpadańskich. Zarazem bardzo wysoko notowane w monarchicznej hierarchii Europy stanowiło Regno di Napoli na każdym etapie swych dziejów jedno z naprawdę najważniejszych jej królestw. Rangą na głowę biło ono dla przykładu taką coś do blisko dziesięciu razy terytorialnie rozleglejszą polsko-litewską RON (jeśli w ogóle można kusić się o odnośne porównania). Stąd też sam Neapol jako stolica tak zacnego Królestwa plasował się przez stulecia w ścisłym gronie dosłownie paru największych miast Europy obok Paryża czy Londynu. "L'Europa prima che altrove è passata per Napoli. Con la prima ferrovia in Italia, con il primo osservatorio astronomico in Italia, con il primo vero grande teatro lirico in Italia, con la prima linea di navigazione a vapore, con tanti eccetera di primati. La mentalità europea, con la sua peculiare concezione nell'approccio alla realtà, prima di tutto, ha messo radici a Napoli. Vieni a Napoli. Dietro ad un vulcano proprio ex, e ad una finestrella dipinta a Marechiaro, c'è una grande città. Ma veramente grande. C'è [anche] una grande parte di te" (dalej).

TARENT Jakieś 50 km na zachód od TA znajduje się Metaponto (Metapontum, Μεταπόντιον). Leży na costa jonica lucana, zatem już w Basilicacie (Comune di Bernalda, Provincia di Matera, Regione Basilicata). Jest to następne wielkie centrum Wielkiej Grecji. Sam zaś ten historyczno-kulturowy termin stosowany bywa w dwóch znaczeniach (węższym i szerszym). Tak oto właściwą Magna Graecia (Magna Grecia) tworzą obszary na kontynentalnym Południu. Czyli, przekładając na dzisiejsze regiony administracyjne, będą to Kalabria i Kampania, Apulia i Basilicata (antyczna Lukania). Z grubsza stanowią one więc jakby zasadniczą część współczesnego Meridione (bez jego partii północnych). Z kolei Magna Grecia sensu lato obejmuje też Sycylię. Pokrywa się tu więc jakby z dzisiejszym Mezzogiorno (ma się rozumieć bez kwalifikowanej doń z różnych względów Sardynii). Świadomość greckiej przeszłości jest na włoskim Południu zaskakująco, wziąwszy pod uwagę jej bardzo a bardzo odległą antyczną zamierzchłość, obecna po dziś dzień. Przedsiębrane są dla przykładu różne inicjatywy, zwykle oddolne i zdaje się głównie w Kalabrii, za cel stawiające sobie między innymi wyszukiwanie w miejscowych dialektach języka włoskiego greckich śladów, pielęgnowanie i eksponowanie ich, a nawet promocję współczesnego języka greckiego. Natomiast o Sycylii i Grecji mawia się jako o dwóch śródziemnomorskich siostrach. Jak wszystko w historii kultury warte jest to też chyba dopingowania. Bo to co dziś jest nazywane Italią było kiedyś Grecją (Itala nam tellus Graecia maior erat. Ciò che chiamano Italia era Magna Grecia; dalej).

SYCYLIA Czy faktycznie Sycylia zawsze była jedynie cywilizacyjną kolonią, jak uważa książę Fabrizio Salina, główny bohater Lamparta, ponadczasowej powieści autorstwa Giuseppe Tomasi di Lampedusa, w słynnym dialogu z reprezentantem jednoczącego Włochy zwycięskiego Piemontu (Sono venticinque secoli almeno che portiamo sulle spalle il peso di magnifiche civiltà eterogenee, tutte venute da fuori già complete e perfezionate, nessuna germogliata da noi stessi). A może jednak jak tego chce Goethe stanowi Sycylia klucz do całej Italii ("L'Italia senza la Sicilia non è completa, soltanto qui si trova la chiave di tutto"; dalej).

MALTA Noi, in mezzo al Mediterraneo, da per tutto circondati da popoli latini, come possiamo – noi 160.000 anime – adottare una lingua anglosassone come lingua nostra? Come potremo con essa esprimere i nostri sentimenti? Come mai possiamo noi, riscaldati da questo sole, noi popolo poetico e musico, adottare il linguaggio di un popolo che abita i ghiacci del nord? Come possiamo noi adattare il nostro modo di vedere e di sentire al modo di vedere [e] di sentire del popolo inglese? E se noi non possiamo togliere l’anima alla parola, che è il pensiero, come possiamo vestire questo pensiero da altra forma se non quella che conviene ai nostri sentimenti, la forma italiana? (Fortunato Mizzi 1844–1905 dalej).

SARDYNIA 19 grudnia 1938 (…) «Jestem dumny, że założyłem Carbonię». Opowiada [o podróży sprzed kilku dni] do Carbonii [Cagliari], jest szczęśliwy z rezultatów: «To niezwykle emocjonujące widzieć, jak z niczego powstaje miasto. Jest piękne, wiesz: czyste, świeże, szerokie ulice z ogrodami w samym centrum… Jeszcze nie wszystkie do końca uporządkowane, ale już prawie gotowe. Piękne, czyste domy. Była też pewna Niemka z Bolzano, która nie mówiła za dobrze po włosku. Zapytałem się jej: "Jak się tutaj znalazłyście?". Powiedziała mi: "Mój mąż jest górnikiem". Była też jakaś kobieta z Grosseto. Powiedziała mi: "Duce, mam czterech synów, należą do was". Odpowiedziałem: "Oto 400 lirów dla jednego z nich". Wszyscy byli sympatyczni, szczególnie kobiety na koniach razem z mężczyznami. Siedzą zaraz za mężczyzną i kładą mu rękę na ramieniu. Mają bardzo delikatne rysy, nie są brzydkie. Ale nie mają zębów z przodu. Jako rasa są bardzo chudzi, schorowani, źle odżywieni, trzeba jeszcze dużo tam zrobić. Teraz jest ich 12 tysięcy, ale niedługo będzie ich więcej. Zaplanowaliśmy 50 tysięcy mieszkańców i niedługo osiągniemy tę liczbę. Kopalnia jest wspaniała, bardzo podoba mi się ten rodzaj pracy. Pomyśl, wszyscy ci mężczyźni tam na dole. Niektórzy muszą pracować na leżąco. Dosłownie z brzuchem na ziemi. Ale cały ten węgiel robi wrażenie. Kiedy go wysłałem do sprawdzenia do Anglii, to wiesz, co mi powiedzieli? Że z chęcią by go kupili i odsprzedali jako najlepszy węgiel. Ci angielscy kretyni nie zdają sobie sprawy z bogactw, jakie posiadają. Trzeba było wstrząsu, by się obudzili. Miasto powstało z niczego, przez zaklęcia. Takie rzeczy mnie emocjonują, czuję się dumny. To najwspanialsze dzieło. I pomyśl, że wszyscy stamtąd uciekali. Panowała malaria, umierali jak muchy. Bali się tam mieszkać, a teraz wszyscy tam biegną. Kazałem Starace powiedzieć o tych rzeczach, bo gdybym ja to powiedział, to byłoby to objawem pychy. Wszyscy byli pełni entuzjazmu, radości, zachwytu. Docenili to, co powiedziałem o Sardyńczykach. Dzieci są malutkie, schorowane. Ale polepszy im się. Ci sympatyczni robotnicy, inżynierowie, kierownicy… Wszyscy zahartowani, silni. Warto to zobaczyć, wyślę tam Włochów, niech zobaczą. Przekroczyło to moje najszczersze oczekiwania». (Claretta Petacci, Tajemnice Mussoliniego. Pamiętniki 1932–1938; dalej).

KORSYKA Po wojnie silnie ekspandował separatyzm korsykański. W jakimś stopniu wpisuje się on w będący udziałem całej Francji niezwykle złożony konglomerat zagadnień politycznych i ekonomicznych, socjalnych i kulturowych, drążących to wielkie państwo i ten wielki naród. Bardzo mocno i bezpośrednio dotykają Korsyki też sprawy w owym zakresie splecione z Algierią po 1962 roku (Pieds-Noirs). Korsykański separatyzm przenika się z tutejszym mafijnym bandytyzmem jako też innymi formami przestępczości, na wyspie wyjątkowo rozplenionej, zwł. w jej partii merydionalnej. Mimo iż łagodzony intensywnym w ostatnich dekadach rozwojem turystyki daje o sobie co jakiś czas na nowo znać krwawymi aktami terroru, swą brutalnością i gwałtownością niejednokrotnie wprawiającymi świat w istne osłupienie. Bo Korsyka to jak na zachodnią Europę miejsce specyficzne. Podobnie jak w przypadku dwóch pozostałych wielkich śródziemnomorskich wysp historycznie włoskich, Sardynii i Sycylii, jest ludność Korsyki delikatnie mówiąc oczywiście daleka od idyllicznej. Tutaj wszakże miejscami przetrwały w najgłębszych podkładach struktury społeczne i właściwe im prawidła próżne dziś już do odnalezienia chyba nawet na najdalszym włoskim Mezzogiorno (dalej).

LE MIDI Przesmyk langwedocko-prowansalski otwiera Francję, generalnie zwróconą ku Atlantykowi, na Śródziemnomorze, z drugiej zaś strony, stosunkowo krótki, stanowi pomost łączący dwa wielkie człony Romańszczyzny, włoski i hiszpański, tworzy zatem coś na kształt brakującego ogniwa pomiędzy Italią a Iberią. Dla francuskiej jedności narodowej jest zgoła symboliczne, iż powstała w alzackim Strasburgu znana każdemu mieszkańcowi świata gorąca pieśń będąca hymnem państwowym Republiki zachowała nazwę tego wielkiego portu śródziemnomorskiego a zarazem miasta najbardziej oddalonego od stolicy kraju (dalej).

LUKSEMBURG O ile poza granicami Francji, w Kanadzie, w Belgii walońskiej, w Szwajcarii romańskiej, literatura francuskojęzyczna wyrasta niejako na gruncie naturalnym rodzimego języka, o tyle w Luksemburgu ta literatura nie jest zjawiskiem spontanicznym, lecz efektem dobrowolnej przynależności do duchowej ojczyzny, która nakłada się niejako na ojczyznę oficjalną. Jest wyznaniem wiary, aktem miłości, świadectwem przyjaźni, być może najlepszym i niezaprzeczalnym dowodem naszego przywiązania do Francji (Alphonse Arend 1907–1987 dalej).

BARCELONA W połowie XIX wieku przekształciła ona Katalonię i jej stolicę w ekonomicznie przodujący region całej Hiszpanii. Zarazem generowane przez dziewiętnastowieczny kapitalizm skrajne nierówności społeczne uczyniły z Barcelony również miejsce, gdzie wielu zwolenników zjednywały sobie radykalne idee lewicowe, a miasto na długie dekady stało się bastionem hiszpańskiego anarchizmu (zwł. anarchosyndykalizmu). Jednocześnie dokonujące się od połowy stulecia katalońskie odrodzenie intelektualne ukształtowało wśród Katalończyków nowoczesne poczucie narodowe, politycznie ewoluujące ku tendencjom autonomistycznym lub separatystycznym (dalej).

BALEARY W roli języków urzędowych funkcjonują hiszpański i kataloński, przy czym catalán definiowany jest przez Estatuto de Autonomía jako lengua propia. Na wyspach używa się jego wersji należących do grupy wschodniej, określanych zbiorowo jako dialekty balearskie. Mieszkańcy Balearów, podobnie jak Kraju Walenckiego, na ogół nie przejawiają jednak zainteresowania różnymi projektami Wielkiej Katalonii, wysuwanymi przez ultranacjonalistów katalońskich, czyli unifikacją obszarów katalońskojęzycznych i podporządkowaniem ich Barcelonie (dalej).

MADRYT Zepchnięci muzułmańską inwazją w VIII wieku w góry nad Atlantykiem chrześcijańscy władcy przez setki lat prowadzili na tej ziemi, której nazwa wywodzi się od mnogich tutaj w średniowieczu zamków, nieustanne walki z Maurami, podczas których kształtowała się kultura hiszpańska ze swym etosem rycerskim, poczuciem honoru, pionem moralnym, duchowym arystokratyzmem, z ową niepowtarzalną a wspaniałą hiszpańską dumą, ze swą wielkością i wzniosłością, z dzielnością, męstwem, bezkompromisowością. Pozbawiony długiej historii i eo ipso wybitniejszych zabytków architektury Madryt może i faktycznie, jak zwykło się sądzić, nie jest miastem jakoś olśniewająco pięknym, zwłaszcza zaś w onego piękna konwencjonalnej percepcji. W Hiszpanii są niewątpliwie miasta od Madrytu ładniejsze, ot choćby Grenada czy Sewilla w Andaluzji; miastu z oczywistych względów brak też onej specyficznej atmosfery ośrodków ożywianych bliskością morza; nie jest ono również tak awangardowe jak katalońska Barcelona, uważana za przodującą w tych sprawach. Lecz Madryt ani piękny, ani też tym bardziej awangardowy wcale być nie musi. Natomiast musi być właśnie monumentalny i wielki, a to dlatego, że jest stolicą wielkiego narodu, narodu w swym duchowym wymiarze bynajmniej nie zredukowanego do relatywnie skromnych proporcji europejskich, lecz którego pięknym latyńskim językiem, obecnie już jednym z dwóch podstawowych na świecie, jako ojczystym mówi się na olbrzymich przestrzeniach od Florydy i Kalifornii po Cabo de Hornos (dalej).

TOLEDO Miasto odznacza się wspaniałym usytuowaniem. Górując oto z dala nad okolicą rozsiadłe jest w swej historycznej partii na litej płycie skalnej wyrastającej ponad spienionymi wodami Tagu, około sto metrów powyżej cieku, z trzech stron ostro opadając ku rzece (stromą krawędzią miasto chyli się także od czwartej flanki). Tag zatacza tutaj pętlę tworząc głęboki wąwóz rzeczny, znany jako Torno del Tajo, mocno wyżłobiony w nagim podłożu Mesety Południowej (Meseta Sur, Submeseta Sur). Już zatem z racji położenia kwalifikuje się Toledo do najpiękniejszych miast w kraju, by za przyczyną swych dziejów być dumą Kastylii i chlubą Hiszpanii (dalej).

BASKONIA Na język zwykli powoływać się nacjonaliści baskijscy także w stosunku do sąsiedniej Nawarry. Według nich używa się tam baskijskiego, co jest prawdą, lecz zasadniczo w odniesieniu do przeszłości, dziś bowiem dla przygniatającej większości la lengua materna to wyłącznie kastylijski, a baskijskie postulaty unifikacyjne trafiają u niej na podobnie nikły odzew jak katalońskie względem Walencji. Separatyści tak baskijscy jak katalońscy stale gotowi są ponadto przywoływać wspomniane fueros, zamierzchłości typowe dla średniowiecznej Hiszpanii i dotyczące także innych jej ziem, traktując je jako rodzaj niewzruszonej umowy z Kastylią, której ta rzekomo nie dotrzymała (dalej).

GALICJA Ta bujnie zielona kraina riasów i przybrzeżnych nagich skał, zachmurzona i deszczowa, piękna swą naturalną surowością, ewidentnie bardziej północna i celtycka niźli południowa i romańska, chyba najbardziej atlantycka z atlantyckich krain Hiszpanii daleka jest od szablonowego wizerunku tejże. A jakkolwiek ciekawa sama w sobie może za sprawą swej historii i języka stanowić także wstęp do Portugalii. Dwa największe miasta, czyli Vigo i La Coruña, w Polsce pamiętne występami naszych futbolistów podczas pięknego hiszpańskiego mundialu 1982, funkcjonują jako nowoczesne porty morskie, a Vigo zalicza się do największych portów rybackich na świecie (dalej).

ANDALUZJA Jak inne odległe rejony europejskiego Południa, na przykład włoska Kalabria, była Andaluzja swego czasu ostoją ludowego zbójnictwa (bandolerismo andaluz). Jego epizody z pierwszej połowy XIX wieku ukazuje hiszpański serial telewizyjny pt. Curro Jiménez (1976). Ten ciekawy historyczno-przygodowy film był parę lat później emitowany także w Polsce. Bardziej współcześnie, tak gdzieś od przełomu 19. i 20. stulecia, stanowiła Andalucía, ze swymi z jednej strony olbrzymimi latyfundiami ziemskimi a z drugiej masą bezrolnego ubogiego chłopstwa, bastion wiejskiej wersji hiszpańskiego anarchizmu (coś jak Katalonia i Barcelona jego odmian miejskich). Jedno i drugie w jakimś sensie wyczuwa się tam do dziś. W formie comunidad autónoma region funkcjonuje od 1981 roku. Przez hiszpański porządek prawno-polityczny jest Andaluzja wraz z kilkoma innymi wspólnotami definiowana jako tzw. nacionalidad histórica (Andalucía, Aragón, Islas Baleares, Canarias, Cataluña, Comunidad Valenciana, Galicia, País Vasco). Nb. trzy dalsze to comunidades históricas bądź regiones históricas lub identidades históricas (Asturias, Cantabria, Castilla y León). Po 1995 rok w skład Andalusien wchodziły wspomniane hiszpańskie eksklawy Ceuta (Provincia de Cádiz) i Melilla (Provincia de Málaga). Teraz mają one w Hiszpanii status miast autonomicznych (ciudad autónoma). Politycznie dla przeciwległego Maroka są hiszpańskie Ceuta i Melilla kwestiami porównywalnymi z brytyjskim Gibraltarem dla Hiszpanów. Jak w Escudo de Melilla stoją po bokach Columnas de Hércules, podobnie do como se mencionó anteriormente emblematu Andaluzji oraz godła państwowego Hiszpanii, tak Escudo de Ceuta, za sprawą portugalskiej konkwisty 1415 i przynależności tego miejsca po 1668 do Reino de Portugal, jest tożsamy z Brasão de Armas de Portugal (dalej).

GIBRALTAR W latach 50. wzmożone wysiłki na rzecz powrotu Gibraltaru pod zwierzchność Madrytu podejmował Francisco Franco. Interpretując na swą korzyść pewne niejasności sygnowanego 300 lat temu traktatu utrechckiego kwestionuje Hiszpania przynależność do Reino Unido całości tego obszaru jak również przebieg linii granicznej. Jest ona nb. przez Hiszpanów nazywana nie granicą lecz ogrodzeniem albo płotem (Verja de Gibraltar). Sami zaś mieszkańcy Gibraltaru w dwóch odnośnych referendach zdecydowanie opowiedzieli się za pozostaniem pod jurysdykcją UK (1967, 2002) . Siódmego listopada 2002 roku przy frekwencji prawie 90% było za tym 99%. Krom różnic w stopie życiowej na korzyść Wielkiej Brytanii, szczególnie w zestawieniu z sąsiednią Andaluzją, jednym z uboższych regionów i Hiszpanii i Europy Zachodniej, nie przysporzyły Hiszpanom sympatii czynione ze strony ich władz rozmaite biurokratyczne szykany, mieszkańcom Gibraltaru utrudniające codzienne funkcjonowanie. Między innymi całkowite na kilkanaście lat zamknięcie granicy od 9 czerwca 1969 do 4 lutego 1985 roku. Później zaś często przewlekłe i drobiazgowe hiszpańskie odprawy na granicznym punkcie kontrolnym (czego ongi świadkiem był a zarazem osobiście wobec siebie doświadczył piszący te słowa). Nadto utrudnienia w dostępie do sieci telekomunikacyjnej czy próby wykluczenia Gibraltaru z udziału w międzynarodowej rywalizacji sportowej. Niedogodność stanowi wspomniany miejscowy port lotniczy o runway skrzyżowanej z wiodącą ku granicy Winston Churchill Avenue. Przy każdym starcie i lądowaniu jest ona zamykana na podobieństwo zapory kolejowej (dalej).

FILIPINY Odebrawszy kraj Hiszpanom podmieniły Stany Zjednoczone język hiszpański językiem angielskim, ażeby poprzez swe trwające pół wieku, do 1946 roku, rządy dokonać także innych korekt w filipińskim kodzie kulturowym. Owa tedy podwójna spuścizna polityczna, czyli podległość wprzódy Hiszpanii, która Archipelagowi dała chrześcijaństwo, naturalnie w jego katolickiej wersji (dodatkowo zostawiając trochę ładnej barokowej architektury), a następnie Stanom Zjednoczonymi, sprawia, iż Filipiny, geograficznie od Europy bardzo odległe, są od strony historyczno-kulturowej związane z nią w stopniu znacznie większym aniżeli jakikolwiek inny kraj Azji. Sam zaś proces przechodzenia tutejszych elit, a za nimi pozostałych warstw społecznych na angielski, był mocno rozciągnięty w czasie, z definitywnym wyrugowaniem hiszpańskiego dopiero na dobrą sprawę gdzieś w okolicach drugiej wojny światowej (co nb. ma też pewien związek z Manila Massacre, inaczej Rape of Manila, w ostatnich miesiącach WWII, luty–marzec 1945, w tym totalnym zniszczeniem Ermity, ścisłego centrum miasta, wonczas w dużym stopniu zamieszkanej przez reprezentantów wciąż jeszcze wtedy przynajmniej częściowo hiszpańskojęzycznych elit). Część Filipińczyków, z tego część poważnych opiniotwórczych humanistycznych środowisk akademicko-intelektualnych, wprost uważa wyrugowanie ze swego kraju hiszpańszczyzny za kulturowy Holocaust. Obok Timoru Wschodniego oraz chińskiego Makau, tam jednak szczątkowo, dwóch onegdaj wielowiekowych posiadłości katolickiej Portugalii, są więc dziś Filipiny jedynym i katolickim, i chrześcijańskim krajem Azji, a zarazem jedynym takim jej krajem dużym (nie biorąc co jasne pod uwagę bardziej geograficznie kwalifikowanych do tego kontynentu terenów b. ZSRR oraz Bliskiego Wschodu). Natomiast wraz z Irlandią i Maltą stanowią Filipiny jedyny na świecie katolicki kraj z angielszczyzną jako językiem urzędowym (we wszystkich tych trzech przypadkach obok języków narodowych; dalej).

INDONEZJA Indonezja była wolna. Wolnościowe marzenie ziściło się. Teraz, zrealizowane hasło Indonesia Merdeka czyli Wolna Indonezja przekuwając w Indonesia Raya czyli Wielka Indonezja, energicznie przystąpiono do tworzenia narodu (jeden kraj, jeden naród, jeden język). Z całej mozaiki i pstrokacizny etnicznej. Z dziesiątek i setek ludów, używających nieprzeliczonej ilości języków, dialektów i narzeczy, na dodatek rozproszonych po gigantycznych morskich przestworzach, zasiedlających tysiące niekiedy mocno izolowanych wysp, stojących na przeróżnych poziomach cywilizacyjnych. Główny ku temu instrument to wspólny język. Po uzyskaniu niepodległości stanęło przed nowym państwem zagadnienie wyboru języka urzędowego, w warunkach etnicznej mozaiki mogącego być także mową łącznikową (Verkehrssprache). W odróżnieniu od byłych posiadłości np. angielskich czy francuskich język dotychczasowego kolonizatora raczej nie wchodził w rachubę z uwagi na jego znikomą w świecie rangę (w przypadku jednak ewentualnego przyjęcia wzrosłaby ona dzięki Indonezji niepomiernie, choć sama Indonezja z oczywistych względów nigdy w tym zakresie nie stałaby się dla Holandii tym, czym np. Brazylia dla Portugalii). Najprościej byłoby oczywiście osadzić w takiej roli język grupy najliczniejszej bądź dominującej politycznie i społecznie, zatem w tym przypadku Jawajczyków, dekretując go językiem narodowym (jak de facto tagalog na Filipinach). Wiązałoby się to jednak z niemal oficjalnym uznaniem i bez tego uprzywilejowanej pozycji Jawy. Chcąc uniknąć podobnego wrażenia zdecydowano się na krok zgoła odmienny i być może bezprecedensowy w skali świata. Za narodowy uznano bowiem język malajski, przed setki lat używany w tych stronach Azji jako lingua franca, nazywając go językiem indonezyjskim (Bahasa Indonesia). Jest to język tożsamy z używanym w sąsiedniej Malezji (Bahasa Malaysia). Bahasa Malaysia i Bahasa Indonesia występują w dwóch zestandaryzowanych wariantach. Pewne między nimi różnice wynikają głównie z zapożyczeń europejskich, angielskich w wersji malezyjskiej a holenderskich w indonezyjskiej. Od razu rzucają się też w oczy takie drobnostki jak dla przykładu "stesen" po malezyjsku a "stasiun" po indonezyjsku czy Dataran Merdeka w Kuala Lumpur a Medan Merdeka w Dżakarcie. Równolegle z indonezyjskim rzecz jasna funkcjonuje też blisko spokrewniony z nim jawajski (dalej).

MALEZJA Mimo iż proporcje narodowościowe od chwili uzyskania przez Malezję suwerenności uległy naturalnie istotnym fluktuacjom, tutaj oczywiście na korzyść Malajczyków, wspieranych przez władze swego państwa narodowego, np. poprzez faworyzowanie w służbie publicznej, jak to zresztą bywa w każdym takim przypadku, ot, by daleko nie szukać vide choćby kazus Europy Środkowej i Wschodniej po 1918 roku, obie te zbiorowości, chińska i hinduska, uważane za mniejszościowe, wciąż generują ważki odsetek Malezyjczyków. Zasadniczo grupy narodowościowe Malezji dzielone są na Bumiputras i Non-Bumiputras. Malajskim terminem Bumiputera lub Bumiputra, budzącym kontrowersje i o antymniejszościowych konotacjach, wywodzącym się z indoaryjskiego sanskrytu a znaczącym tyle co Son of the Land albo Son of the Soil, zbiorczo definiuje się Malaysian Malays plus innych Indigenous Peoples. Ci ostatni, czyli malezyjscy aborygeni, żyją w wewnętrznych dżunglach środkowej części Półwyspu Malajskiego (Orang Asli) oraz przede wszystkim w Malezji Wschodniej, na wyspie Borneo, tj. w stanach Sabah i Sarawak, z takimi Native Borneans jak Dajakowie. Przeważnie używają różnych języków bądź narzeczy austronezyjskich i są etnicznie spokrewnieni z Malajczykami Właściwymi. Tu pewną ciekawostką jest możliwość uznania za Bumiputra niektórych Euroazjatów, mianowicie tych będących w stanie udowodnić swe korzenie z Portugalii (dalej).

LIZBONA La mia Lisbona. Październik 1995. Mój czwarty w ciągu parunastu miesięcy pobyt w Iberio-Luzytanii. Wczesny poranek, ledwie zaczyna świtać. Z hoteliku zlokalizowanego w samym centrum miasta, gdzieś w rejonie Rossio-Figueira, postawiony na nogi filiżanką café com leite, zbiegam Baixą, prawie jeszcze ciemną i kompletnie pustą, prosto w dół, na Terreiro do Paço. Na estação fluvial. Do Barreiro jest drogą wodną dziesięć kilometrów, stąd też traghettamento na lewy brzeg Rio Tejo, wtedy jeszcze w gestii Caminhos de Ferro Portugueses, trwa relatywnie długo, bo dokładnie pół godziny. Z pokładu promu, zda się nieśpiesznie płynącego, w blasku wschodzącego słońca, słabszego niż hiszpańskie czy włoskie, przefiltrowanego wilgotnym morskim powietrzem, ale nie śródziemnomorskim lecz oceanicznym, rozlega się panorama miasta, tak w historycznej przenośni jak całkiem dosłownie usadowionego tam, gdzie Atlantyk spotyka Europę, gdzie kończy się ląd a zaczyna morze, owo dziejowe przeznaczenie Portugalii. Miasta jak chce tradycja rozsiadłego na siedmiu wzgórzach, miasta o białej, a właściwie matowo-pastelowej barwie zabudowy, tudzież delikatnie jasnobłękitnym odcieniu nieba. Jak przystało na stolicę kraju Lizbona oddaje najdokumentniej wszystkie wielce oryginalne cechy Portugalii, mocno odróżniające ten kraj względem sąsiedniej Hiszpanii, od której Portugalia, mimo bliskości na przykład językowej, jest przecież jakże nadspodziewanie odmienna. Stolica Portugalii, balkonu Europy, kraju odwróconego od niej plecami a zorientowanego na bezkres Oceanu, historycznie skupia w sobie właściwości kilku kontynentów, co dostrzec można już choćby w typie fizycznym jej mieszkańców, nierzadko noszących rozmaite egzotycznie znamiona. Dzierżąc swe zamorskie domeny przez blisko pięćset lat, znacznie tedy dłużej od Anglii czy Francji, była bowiem Lizbona miastem autentycznie wielorasowym na długo wcześniej zanim dopiero skutkiem powojennych migracji stały się takimi inne metropolie Europy. W Lizbonie czuć powiew ciepła od atlantyckich archipelagów, tchnienie brazylijskiego tropiku i zapach brazylijskiej kawy, żar i gorąc bijące od brzegów Czarnej Afryki, a wszystko to, dopełniane przez wszelkie aromaty i wonności Azji, stapia się w harmonijną i po latynoportugalsku piękną całość. Lizbona najdoskonalej oddaje również jedyny w swoim rodzaju portugalski Weltschmerz. Portugalską melancholię, portugalską nostalgię, portugalską tęsknotę, portugalski smutek, przesycone świadomością wielkich acz nieodwracalnie minionych czasów, kiedy katolicka Portugalia, za sprawą swych nieustraszonych żeglarzy, była pierwszym narodem świata. Czyli krótko mówiąc owe nad wyraz specyficzne komponenty portugalskiej autoidentyfikacji narodowej, które zawierają się w nieprzetłumaczalnym na żaden inny język świata portugalskim saudade, opiewanym z kolei przez równie nieprzetłumaczalną portugalską muzykę fado (Saudades do Brasil em Portugal). Esta é a minha Lisboa. Uma cidade que amo. Desde a primeira vista. Die traurig-schönste Stadt der Welt (dalej).

PORTO Równolegle z dawnym portem na Duero ciągnie się rząd starych kolorowych kamienic, ciasno stłoczonych jedna obok drugiej, stojących przy wspinających się ku górze wąskich uliczkach, częściowo, mimo ordynowanych ostatnimi laty gruntownych rewitalizacji, znajdujących się w nie najlepszym stanie budowlanym, co w pewnym sensie jedynie wzmaga ich malowniczość, z suszącym się praniem powiewającym na wietrze z ich balustrad balkonowych; landszaftu dopełniają spokojnie kołyszące się na wodnej tafli tradycyjne portugalskie łódki, barco rabelo, jedyne w swoim rodzaju, ongi służące do transportu winnych beczek z rejonów nad środkowym biegiem rzeki (dalej).

TUNEZJA Opanowanie Tunisu przez Francuzów oznaczało bolesny cios w prestiż stosunkowo niedawno powstałego i stąd tym mocniej żądnego międzynarodowych sukcesów zjednoczonego państwa włoskiego, będąc tym samym jedną z przyczyn związania się Italii z Niemcami i Austro-Węgrami w zwrócone przeciwko Francji Trójprzymierze (1882). Włosi, pomni tradycji cesarstwa rzymskiego i na jego wzór chcący usadowić się po drugiej stronie Mare Nostro, nie przetrawili wymsknięcia im się z rąk Tunezji, a naturalnym celem ich w tym rejonie ekspansji kolonialnej stała się odtąd sąsiadująca od wschodu Libia, którą opanowali 1912 (w interiorze walki trwały do lat 30.). Obiekt włoskich zainteresowań stanowił Tunis także w epoce Mussoliniego (podobnie jak Malta, Corsica, Paese Nizzardo, Savoia, Svizzera Italiana). Pod datą 30 listopada 1938 roku, czyli po zagarnięciu Kraju Sudeckiego przez Niemców i wcześniejszym anszlusie Austrii, włoski minister spraw zagranicznych Galeazzo Ciano notuje w swym diariuszu: Pronuncio alla Camera il discorso [approvato in precedenza dallo stesso Mussolini]. Va molto bene. Quando parlo, alla fine, delle "naturali aspirazioni del popolo italiano" scoppia nell'aula una vera bufera di acclamazioni e di grida "Tunisi, Corsica, Nizza, Savoia". Niente era stato preparato. I deputati hanno espresso spontaneamente le loro aspirazioni, che son quelle del popolo (w rzeczywistości demonstracja nie była spontaniczna, zaaranżował ją Achille Starace, sekretarz PNF). Z kolei w maju 1940 roku, w zamian za przejście Italii na stronę Zachodu lub nawet tylko niewłączanie się do walk u boku Niemiec, Francja oferowała Włochom odstąpienie Tunezji plus części Algierii (dalej).

ALGIERIA Algier, im Juli 1960 (…) Bis zur Abfahrt des Schiffes bleiben noch zwei Stunden. Der alte türkische Palast, im dem ein paar französische Offiziere die Kasbah von Algier seit Jahren verwalten, überwachen und sozial betreuen, ist nicht fern. Diese jungen blonden Männer mit dem eifernden Blick mittelalterlicher Ordensritter hatte ich noch vor einem Jahr als siegesgewisse, glühende Anhänger des »französischen Algerien« angetroffen. Sie waren auf die Algier-Franzosen, die man hier aus einem schleierhaften Grund die »Schwarzfüße« nennt, gar nicht gut zu sprechen. Sie wollten ja die volle Gleichberechtigung der Moslems durchsetzen, eine Egalität im Rahmen der französischen Republik, als »muselmanische Franzosen«, wie man damals sagte. (…) Ein französischer Soldat schließt brüderlich die Arme um einen Moslem im Turban und einen Algier-Franzosen. »Algerien ist französisch – auf immer«, steht darunter. Was sollen diese Parolen heute noch? (Peter Scholl-Latour, Mord am großen Fluß. Ein Vierteljahrhundert afrikanische Unabhängigkeit; dalej).

KABYLIA Wraz z uzyskaniem przez Algierię niepodległości i przyjęciem przez jej władze koncepcji państwa jednolitego kulturowo, tzn. arabskiego i muzułmańskiego, poddani zostali Kabylowie różnym formom arabizacji. Doprowadziło to do masowych i wielopłaszczyznowych protestów społecznych w marcu-kwietniu 1980 roku w Kabylii oraz Algierze znanych jako Berberyjska Wiosna (Printemps Berbère). Domagano się uznania języka i tożsamości berberyjskiej. Była to także pierwsza w Algierii forma opozycji politycznej po 1962 roku. Wielka fala krwawo stłumionych przez algierskie władze gwałtownych demonstracji i zamieszek przetoczyła się przez Kabylię także wiosną 2001 roku (Printemps Noir). Po tych wydarzaniach język kabylski (tamazight) 2002 uznano za język narodowy a 2016 za obok arabskiego język oficjalny Algierii. Kabylowie nie ustają w walce o pełnię swych praw narodowych (dalej).

IZRAEL Beersheva gilt als Hauptstadt des Negev; die Stadt liegt auf halber Strecke zwischen Mittelmeer und Totem Meer. Sie ist Industrie- und Universitätsstadt und für religiöse Juden eine heilige Stadt, da Abraham hier seinen Schwur leistete und das Bündnis mit Abimelech schloß. Ein antiker Brunnen der Stadt heißt heute »Abrahams Brunnen«, und der Name der Stadt bedeutet »Brunnen des Schwurs«. Auch Isaak und Jakob sollen hier gelebt haben. Die Stadt ist etwa 6000 Jahre alt (Gerhard Heck, Israel; dalej).

FLANDRIA Miejscowy port morski, pod względem wielkości drugi tutaj po Brügge-Seebrügge, pełnił przez długi czas także rolę ważnej regularnej pasażerskiej przeprawy promowej między Kontynentem a Brytanią (Ramsgate). Promy z Anglii przybijały do doków portowych ulokowanych na zapleczu czołowego dworca kolejowego. Station Oostende służyła przeto za dość romantyczny punkt przesiadkowy z promów na pociągi. Miasto zajmuje wschodni kraniec wyspy Testerep, we wczesnych wiekach średnich rozciągniętej wzdłuż brzegu morskiego. Rzecz jasna stąd też wywodzi się jego nazwa. Analogicznie do Westende u zachodniego krańca oraz do Middelkerke pośrodku (dalej).

KEY WEST Ein Schuß American Way of Life, ein Schuß karibisches Flair, ein Spritzer Seeräuber- und Hemingway-Romantik, garniert mit ausgelassener Lebensfreude und viel Sonne, serviert im südlichsten Zipfel der USA, das ist Key West. Cayo Hueso (Knocheninsel) tauften die spanischen Seefahrer das Eiland am Ende der perlschnurartig aufgereihten Key-Inseln vor Florida, fanden sie doch hier, nur 90 Meilen von Kuba entfernt, sehr viele menschliche Gebeine. Zweifelhaften Ruhm erlangte die Insel durch Seeräuberei und Schmuggel. Abenteuerliche Geschichten erzählen von falschen Leuchfeuern, mit denen die »Conchs«, so nennen sich die Bewohner selbst, ahnungslose Kapitäne in den Schiffbruch trieben, um leichte Beute zu haben (Reise & Preise 4/1994; dalej).

BRAZYLIA Tutaj (w stanie Parana) znajdują się Portugalczycy, Włosi, Ukraińcy, Niemcy, Japończycy, Rumuni, Hiszpanie, Syryjczycy, nie mówiąc o tych, w których żyłach płynie podobna do mojej krew polska (…) Trzeci aspekt to ten, który dziś przedstawia się moim oczom: nadzwyczajne stopienie się w nową całość wielorakiej mieszaniny ras. I ze wszystkich piękności, które posiada wasz kraj, najbardziej uderzająca jest piękność zgody, spontanicznej radości, zmysłu autentycznego braterstwa, która charakteryzuje to współżycie (JPII Kurytyba 1980; dalej).

FRANKFURT Kosmopolityczny i do reszty zamerykanizowany Frankfurt ma więcej wspólnego z globalnie unifikującym się światem niźli z własną ponad tysiącletnią a momentami niezwykle ważną dla Niemiec tradycją. Alianckie naloty bombowe podczas drugiej wojny światowej obróciły w perzynę większość tutejszego historycznego śródmieścia, to zaś co zeń pozostało zdaje się ledwie egzystować w cieniu imponujących drapaczy chmur i supernowoczesnych siedlisk interkontynentalnego biznesu, którym miasto zawdzięcza takie między innymi swe Spitznamen jak Mainhattan czy Bankfurt. Nad Menem bije oczywiście finansowe serce niemieckiego gospodarczego kolosa a tym samym ekonomicznego parowozu Zjednoczonej Europy. Flughafen Frankfurt am Main potocznie Rhein-Main-Flughafen, największy w Europie obok Heathrow Airport i Aéroport de Paris-Charles-de-Gaulle, stanowi także główne Gateway to Europe dla milionów turystów z zamorskiej Anglojęzycznej Hemisfery odwiedzających swe stare europejskie ojczyzny (dalej).

SZWAJCARIA Wenn ich Schweiz meine, denke ich vorerst an den deutschsprachigen Jurasüdfuss, Kanton Solothurn. Teile des Kantons Bern, Teile des Kantons Aargau liegen in der Nähe und sind mir nicht fremd. Wenn ich nach Basel, Zürich, Luzern komme, verstehe ich die Leute noch gut und stelle viel Gemeinsames auch ausserhalb der Sprache fest, bezahle noch mit demselben Geld, bin noch nicht im Ausland, aber doch schon auswärts. Im Welschen und im Tessin bin ich bereits weiter weg; Italienisch kann ich nicht, Französisch macht mir Mühe; aber immer noch dasselbe Geld, ähnliche Preise, ähnliche Vorschriften, dieselbe Uniform der Soldaten. Ich freue mich darüber, dass sie mit dabei sind, die Tessiner, die Welschen, die Romanen (Peter Bichsel, Des Schweizers Schweiz; dalej).

BAWARIA Die Abendsonne steht schon tief über den grünen Höhenzügen des Westufers. Der Bootsmann holt die Gangway ein und macht die Leinen los. Sanft aufbrausend löst sich die »Irmingard« vom Steg in Gstadt und legt kaum zehn Minuten später vor dem Kloster der Fraueninsel an. Die Glocken im Münsterturm läuten; die nahen Alpengipfel leuchten in den letzten Sonnenstrahlen. Gar so viel kann nicht anders gewesen sein vor 170 Jahren, als das Zeitalter der Romantik heraufzog und die ersten Maler aus München das kleine Eiland für sich entdeckten (Hans Eckart Rübesamen, Pinsel reimt sich auf Insel, GEO Saison, Juni 2000; dalej).

TURCJA Muzea i sułtańskie pałace, meczety z wąskimi minaretami, hałaśliwe bazary, sprzedawcy prażonej kukurydzy i statki kursujące po Bosforze, nowoczesne dzielnice mieszkaniowe na przedmieściach to typowe motywy lakierowanych pocztówek oraz turystycznych folderów promujących Stambuł. Przez ponad półtora tysiąclecia miasto pełniło rolę stolicy kolejnych imperiów światowych. I chociaż w ostatnich latach ustąpiło nieco blasku innym tureckim metropoliom to jednak wciąż jest duszą tego kraju i obiektem miłości milionów Turków. Z pewnością Ankara jest bardziej nowoczesna i być może z biegiem czasu wyprzedzi Stambuł także pod względem liczby mieszkańców, jednak znaczenie Bizancjum i Konstantynopola tak dla historii jak współczesności kraju jest i pozostanie niepodważalne (dalej).

KURDYSTAN Kurdowie mówią językiem indoeuropejskim, przynależnym gałęzi irańskiej, co notabene odróżnia ich od nieindoeuropejskich Turków. Ich Hauptsiedlungsgebiet to południowo-wschodnia Turcja, czyli obszary, gdzie u wrót Europy rozlewa się tajemnicze Vansee, tudzież przyległe rejony Iraku, Iranu i Syrii; ponadto we wnętrzach tych krajów istnieją rozproszone wyspy kurdyjskie, liczne zwłaszcza w Turcji, z tego stosunkowo spora koło Ankary; Kurdowie żyją także na Zakaukaziu oraz w Azji Środkowej. W Turcji tworzą główną nieturecką grupę narodowościową, czym stanowią dla tego państwa jedną z jego podstawowych kwestii politycznych (dalej).

NIEMCY Jak postrzegana jest Republika Federalna w Turcji? Tutaj stosunek do Niemiec zdaje się być dość specyficzny, niekiedy może nawet odrobinę melodramatyczny. Po części wynika to z aspektów historycznych. Swego czasu Prusacy modernizowali turecką armię, pomagali Turkom w budowie dróg żelaznych, w zamian nie żądając ustępstw politycznych ani tym bardziej terytorialnych. Później, w latach 1930., niemieccy artyści i uczeni wspierali powstawanie nad Bosforem placówek teatralnych, katedr uniwersyteckich czy nowoczesnego prawodawstwa. To z niemiecką pomocą założono w 1963 roku telewizję publiczną. No i mimo wszystko nad Renem żyją miliony rodaków. Dość chyba momentami łatwa do zauważenia zbieżność losów obu krajów, w przeszłości zewsząd otoczonych wrogami, powoduje poczucie jakiegoś zbratania. Z pewną przesadą można by to nazwać miłością, gdyby nie fakt, iż do niej potrzeba dwoje (dalej).

BERLIN Dziś z dawnej atmosfery, w jakimś sensie niewątpliwie romantycznej, zostało tu już niewiele, wciąż jednak Kreuzberg stanowić może pewną odskocznię dla tradycyjnie poukładanej niemieckiej rzeczywistości. Swoistego kolorytu dodają dzielnicy licznie w niej mieszkający przedstawiciele ludności tureckiej; we wtorki i piątki odbywa się na Maybachufer przy Landwehrkanal barwne tureckie targowisko pod gołym niebem (dalej).

RUGIA Na skalistym i urwistym, z dala bielejącym kredą Kap Arkona, wąskim przylądku półwyspu Wittow, stał wtedy trudno dostępny słowiański gród. Był on także ośrodkiem pogańskiego kultu religijnego oddziałującym w owym charakterze na całe Pomorze. Kres temu położyli Duńczycy. Pod wodzą swego króla Waldemara I Wielkiego (Valdemar den Store) najechali i zniszczyli oni Arkonę w 1168 roku. Bałwana obalono, uczepiono u jego szyi sznur i zawleczono w ogień, zaś ochrzczonych Ranów poddano duchowej i duchownej opiece duńskiego biskupstwa z siedzibą w Roskilde na Zelandii (dalej).

KALININGRAD Kaliningradczycy lubią swoje miasto. Myślą o nim jak o Ameryce – przybyli tu zewsząd, przybyli na ziemię niczyją, na ziemię bez przeszłości. Zresztą śladów tej przeszłości szybko się pozbyto: stare centrum zostało zrównane z ziemią, zburzono ocalałe z pożogi wojennej zabytki, krzyżacki zamek wysadzono w powietrze. Dziś miasto ma zabudowę stricte radziecką. Budowli niemieckich, strzelistych, z czerwonej cegły, prawie nie widać, wciśnięto je między gmaszyska, pomiędzy kilkupasmowe prospekty. Nie sposób się domyślić, czym były w przeszłości, czy były domami, sklepami, fabryczkami, czy ktoś w nich mieszkał, czy pracował (dalej).

SKANDYNAWIA Dwieście lat później rozpowszechniła się w Szwecji idea skandynawizmu, sięganie do wspólnych źródeł kultury stworzyło wśród Nordyków silne poczucie jedności. W sferze polityki znalazło to wyraz m.in. w deklarowaniu przez Szwedów gotowości do udzielenia pomocy Duńczykom w ich walce z Niemcami o Szlezwik i Holsztyn; podnoszono też sprawę Finlandii będącej pod panowaniem Rosji. W układzie południkowym Skandynawia zajmuje olbrzymie obszary, sama zaś Szwecja, największe państwo Północy prastarej, ożywczej jak zdrój, jest jakieś półtora raza dłuższa od całego Płw. Apenińskiego, a z Malmö do Kiruny jest dalej niż do Mediolanu (dalej).

ESTONIA Kulturowo Estonia przynależy do Europy Północnej. Decydują o tym powiązania ze Skandynawią, tak historyczne jak współczesne, realizowane bezpośrednio lub poprzez fiński most, czyli pośrednictwo etnicznie bratniego sąsiada z północnej strony Soome laht. Czynnikiem zasadniczo zbliżonym, równie istotnym, a w ujęciu stricte historycznym znacznie nawet ważniejszym, są silnie konotacje z Północnoniemieckim Obszarem Kulturowym. Z kolei w obrębie Europy Północnej zalicza się Estonia do grupy Krajów Bałtyckich. Względy historyczne pozwalają zawęzić ów obszar do Bałtyki Właściwej, czyli Estonii i Łotwy, a nawet jeszcze tylko do Estlandii, Liwlandii i Kurlandii (dalej).

ŁOTWA Liepāja, Latvia's third biggest town, situated in Lower Courland 220 km from Riga on the Baltic coast, is the industrial city with an ice-free harbour and a huge metallurgical complex (Liepājas Metalurgs). The second half of the 19th century saw the rapid expansion of industry and industrial related activities. Having direct railway connection with the fertile parts of southern and south-eastern Russia, Liepāja (Libau, Lipawa) has become the modern port for foreign trade on the Baltic specialized in exporting Russian grain. Before WWI Liepāja was also the biggest Russian emigration port. It had a regular transatlantic shipping service to New York and Halifax, between 1906 and 1913 ca. 330,000 emigrants from Eastern Europe passed through the city on their way to the New World and to the New Life. As a result of this prosperity, the Liepāja's population, which was only 9,970 in 1863, increased to 64,489 in 1897 and to over 100,000 in 1914 (more than today). Yet in 1863, nearly 80% of the inhabitants were Germans, 16% Latvians and 3% Russians. Destroyed during WWII and then rebuilt, Liepāja was in the Soviet period a completely closed city, Westerners were not allowed to come here and even nearby villagers needed a special permit to enter it. With the area of 60 sq km, Liepāja is sandwiched between coastal Lake of Liepāja (Liepājas ezers) and the Baltic Sea. The city can be divided into two parts: New Liepāja (Jaunliepāja) and Old Liepāja (Vecliepāja) which are separated with the navigable Trade Canal (Tirdzniecības kanāls) flowing from the Lake of Liepāja to the sea. The bus and railway stations are together right at the end of Jaunliepāja, north of the city centre, about 20 minutes' walk from the Tram Bridge (Tramvaja tilts; dalej).

NADBAŁTYKA Włączona w granice LR Kłajpeda i jej okręg miały niemieckie oblicze etniczne i kulturowe. Większość z mieszkających tam Litwinów była wyznania luterańskiego, co zbliżało ją do dominującej ekonomicznie ludności niemieckiej, część ulegała nawet politycznej propagandzie niemieckiej. Dzisiejsza Kłajpeda, trzecie po Wilnie i Kownie miasto Respubliki, to nade wszystko wielki ośrodek przemysłu morskiego, litewskie okno na świat, miasto pełniące ważną rolę w ekonomice kraju i jego międzynarodowych powiązaniach. Bogata w historię Kłajpeda wpływa w XXI wiek chwyciwszy w żagle bałtycki wiatr wiejący nad jej niemieckimi korzeniami (dalej).

WĘGRY Południowe rejony Wielkiej Niziny obmywane są przez wody Kereszu i Maruszy. Pierwsza rzeka powstaje z połączenia cieków wypływających ze źródeł w Górach Zachodniorumuńskich. Biały Keresz (Fehér-Körös, Crișul Alb) i Czarny Keresz (Fekete-Körös, Crișul Negru) zlewają się w Szanazug koło miasta Gyula w Podwójny Keresz (Kettős-Körös). Efektem spotkania po 37 km na wschód od Gyomaendrőd trzeciego brata, tj. Szybkiego Kereszu (Sebes-Körös, Crișul Repede), nad którym wcześniej usadowiła się Oradea, jest powstanie Potrójnego Kereszu (Hármas-Körös). W geografii węgierskiej te trzy cieki określa się wspólnymi mianem Kereszy (Körösök; dalej).

KROACJA Rzut oka na plan starego Trogiru wystarczy by przekonać się o niezwykłości tego miejsca. Położony na przybrzeżnej wysepce, zewsząd okolony niebieskimi wodami Jadranu, z plątaniną ulic i uliczek, labiryntem przejść i zaułków, konglomeratem zabytkowych świątyń i pałaców, Trogir przywodzi na myśl jakieś odległe, romantyczne i bajeczne czasy. Zwykle mówi się o nim miasto-muzeum albo żywe muzeum. Lecz prawdziwy Trogir odzywa się nocą, gdy milknie gwar turystów, pogrążony w bezkresie historii, dumny i pełen majestatu przemawia do każdego głosem jego własnej wyobraźni (dalej).

CZECHY I SŁOWACJA Das slowakische Bratislava ist wohl die einzige Hauptstadt der Welt, die direkt an der Grenze zu zwei Nachbarländern liegt (Österreich und Ungarn). Nahe der Stadt verläuft zusätzlich die Staatsgrenze zu Tschechien (ca. 60 km). Diese (wie natürlich immer) aus historischen Gründen extreme Lage bedingt die relativ große Entfernung zwischen der Hauptstadt und dem Restland, obwohl die Slowakei flächenmäßig zu den kleineren Euroländern gehört. So zum Beispiel die Bahnentfernung von Pressburg über Kaschau und Homenau nach Mezőlaborc im äußersten Nordosten des Landes beträgt 583 km, während solche nach Tarvis in Italien liegt bei (im betreffenden Kontext) nur etwa 450 km (dalej).

POLSKA Oficjalne czynniki państwowe podkreślały przy każdej okazji polskość Ziem Odzyskanych. W rzeczywistości jednak ich autochtoniczni mieszkańcy nie byli darzeni przez nowe władze zaufaniem. Skierowane wobec nich rozmaite drobne i grubsze szykany, traktowanie ich jako obywateli drugiej kategorii czy też nierzadkie utożsamianie przez lokalnych decydentów z na ogół źle (zwł. w Polsce Centralnej) po wojnie i okupacji postrzeganymi Niemcami, do których z drugiej strony przybliżała Mazurów i Warmiaków także wspólnota świeżych doświadczeń tragicznej zimy 1945 roku, następnie zderzenie mentalne z Polakami z Kongresówki oraz Kresów, a wszystko to wzmacniane atmosferą niejako systemowo nieprzyjazną wszelkim odmiennościom, wreszcie last but not least prozaiczne trudności i uciążliwości ówczesnego codziennego życia w zestawieniu z powiązaniami rodzinnymi w Niemczech i napływającymi tą drogą wieściami z pierwszej ręki o tamtejszym powojennym dostatku i dobrobycie, empiria tedy wspólna autochtonom całych Ziem Odzyskanych, wywołało wśród Mazurów i Warmiaków ogromne rozczarowanie i rozgoryczenie Polską, co przy możliwościach jej legalnego opuszczenia spowodowało masowe wyjazdy tych grup do Republiki Federalnej. Efektem tegoż rodowitej ludności nie ma tu dziś już prawie wcale (dalej).

POLSKA Poznań, Gniezno i Inowrocław, Ostrów Lednicki, Kruszwica i Gopło, Biskupin, Żnin i Pałuki, Mogilno, Strzelno i Trzemeszno, Giecz i Czerniejewo, Gąsawa i Marcinkowo, Kcynia i Szubin, Barcin i Pakość, Pturek i Lubostroń, gniazda i siedliska przedhistorycznych plemion słowiańsko-lechickich, wśród nich hipotetycznych Goplan i bardziej już znanych Kujawian, domeny podbijającego eo ipso jednoczącego te skrawki Słowiańszczyzny piastowskiego ludu Polan, słowem miejsca i ziemie, gdzie, jakkolwiek by to patetycznie nie zabrzmiało, zaczęła się kiedyś Polska, w każdym razie wedle powszechnej nam samoświadomości historycznej, sama owa epoka sprzed tysiąca lat, jakże intensywnie pobudzająca historyczną wyobraźnię, choćby już tylko za sprawą swej na poły mityczno-bajkowej zamierzchłości, przeróżne pozostałe po naszych chmurnych wczesnych wiekach średnich zabytkowe obiekty, nadto niemożebny do podważenia czy przecenienia wkład tej na wskroś zachodniej dzielnicy (Polski Zachodniej Par Excellence) w dzieje narodu i państwa polskiego także w późniejszych jego etapach historycznych, tutaj chyba na pierwszym planie wspaniała i ostatecznie zwycięska walka Poznańczyków z germańskim naporem prusko-niemieckim w dobie zaborów, a wszystko to przy zestawieniu ze spokojnym nienarzucającym się nizinnym pięknem krainy otwartych pól, płaskiego albo lekko pofałdowanego czy pagórkowatego pejzażu urozmaiconego rynnami polodowcowych jezior, gospodarczo zaś krajobrazu wysoko rozwiniętego efektywnego zmechanizowanego rolnictwa i najściślej z nim powiązanego nowoczesnego przemysłu rolno-spożywczego powoduje, iż Polonia Maior ze swym sztandarowym turystycznym Szlakiem Piastowskim, notabene jak na Wielkopolskę przystało wzorcowo zorganizowanym i wzorcowo zagospodarowanym, to krajoznawczo bez dwóch zdań ein absolutes Muss dla każdego Polaka (dalej).

POLSKA Gdzieś pomiędzy klifami Bałtyku na północy a Borami Tucholskimi na południu, między Puckiem od wschodu a Słupskiem od zachodu rozpościera się Kaszubia. Zachwyca niepowtarzalną urodą, na którą składają się głównie fantastyczne wręcz miejscami widoki z lśniącymi jeziornymi taflami wodnymi oraz malowniczymi a relatywnie nawet wysokimi wzgórzami w tle. Jednak przede wszystkim i nade wszystko, bo to naprawdę trzeba bardzo mocno podkreślić, fascynuje i inspiruje Kaszubszczyzna swą wielką kulturową wyrazistością regionalną z całą jej prastarą pomorską oryginalnością i odmiennością od reszty kraju, a nawet tylko od pozostałych części Polski historycznie i kulturowo najszczerzej zachodniej (dalej).

POLSKA Czyż może być coś w swej istocie bardziej pomorskiego niż rozmaite zabytki czerwono-ceglastej gotyckiej architektury średniowiecznej dumnie zdobiące Stargard Szczeciński, Pyrzyce i Myślibórz, Gryfice i Trzebiatów, Kamień Pomorski? Gdzie w Polsce spotkamy samotne romantyczne baszty zdawać się może jakby niekiedy ni stąd ni zowąd wyrastające przy bocznej drodze, w niemal szczerym polu albo znów nad brzegiem dzikiej nieoswojonej z nizinna leniwie płynącej sobie rzeki? Jadąc nad Bałtyk warto zatrzymać się w pomorskim interiorze, zobaczyć to czy owo, odkryć i zachować dla siebie. (…) W XIX wieku wróciła moda na średniowiecze i w ramach historyzmu pojawił się neogotyk jako odpowiedź na pedantyczny i jałowy klasycyzm. W jednoczonych się akurat Niemczech uznany on został za coś na kształt stylu narodowego, jak bowiem sobie wyobrażano najlepiej oddawać miał tak zwanego ducha germańskiego. W nowo-starym stylu wznoszono przede wszystkim potrzebne nowoczesnemu (i po prusku wszechmocnemu) państwu gmachy użyteczności publicznej, od jakichś powiedzmy relatywnie niewielkich placówek pocztowych poprzez różne inne urzędy, następnie szkoły, budynki sądów czy koszary wojskowe po wreszcie obiekty kolejowe na czele z ich zwykle potężnymi Empfangsgebäude. W połączeniu ze średniowiecznym gotykiem odróżnia dziewiętnastowieczny neogotyk Pomorze od innych części Ziem Odzyskanych, zwłaszcza od Śląska, drugiego ich podstawowego członu, którego miasta są jak wiadomo silnie zdominowane przez barok (dalej).

POLSKA Z historycznym układem przestrzennym, obszernym prostokątnym rynkiem czy przede wszystkim calutkimi wręcz ciągami i rzędami świetnie zachowanych przepysznych kamienic mieszczańskich, solidnych i bogato zdobionych, słowem z substancją miejską więcej chyba niźli klasyczną stanowi sześćdziesięciotysięczna Świdnica miasto piękne wręcz szczególnie i to nawet w skali innych na historycznym Śląsku, zwykle także przecież pięknych, zaś wśród miast średniej wielkości jest IMHO w ogóle jednym z może kilku najpiękniejszych w całej Polsce (a przy tym jakby nie całkiem do końca odkrytym przez turystów czy nawet krajoznawców). W średniowieczu było ono stolicą własnego księstwa piastowskiego, terytorialnie rozległego a politycznie suwerennego i relatywnie wpływowego, które jako jedyne na Śląsku długo nie uznawało zwierzchnictwa Czech, swe polityczne sympatie zwracając ku Polsce. Świdnica cieszyła się wtedy prawem wybijania swojej monety, słynęła z produkcji doskonałego piwa serwowanego we własnych piwnicach w wielu innych ówczesnych metropoliach tej części Europy, kojarzona była również z wyrobu między innymi sukna i płótna, zaś w jej okolicach kwitły winnice. Ten zaiste fascynujący acz szerszym kręgom raczej mało znany fragment naszych ojczystych dziejów przedstawia w zbeletryzowanej formie nieco zapomniana dziś historyczna powieść Władysława Jana Grabskiego pod tytułem Rapsodia świdnicka (dalej).

POLSKA Nysa i Ziemia Nyska budziły od dawna zainteresowanie krajoznawców i podróżników. W Pamiętniku podróży kasztelanica Macieja z Werbna Pawłowskiego z r. 1718 spotykamy taki oto opis miasta i okolicy: "Miasto to większe jak Poznań, kamienice wysokie, rynek piękny, ratusz piękny i wieża na nim zielona z zegarem we dwie perspektywy, mur tylko jeden wkoło miasta, ale stanie za dwa; wały, szańce wkoło, bramy należyte, mosty od połowy murowane. Rzeka nazwiskiem Nysa miasto oblewa; szeroko, głęboko i bystro leci, tak że dość mróz był wielki, a przecie nie zamarzła. Tu się już zaczynają góry, skały, piaski wielkie, doły – i natenczas śnieg upadł na kilka łokci. Przejechaliśmy przez miasto Ziegenhals (Głuchołazy), dwie mile od Nysy, które jest w murze, dość piękne, choć niewielkie, domostwa i z muru, i z drzewa, które trzyma biskup wrocławski. Od tego miasta jadąc nie widziałem tylko świerczynę, jodłowe gaje, buczynę" (dalej).

POLSKA Zajmując szczególną (a to z racji położenia między Warszawą a Krakowem) pozycję na mapie Polski województwo świętokrzyskie usytuowane jest w centralnej części kraju na 11,7 tys. km². Stanowi to jedynie nieco ponad połowę historycznego, utrwalonego w świadomości społecznej regionu w widłach Wisły i Pilicy, a zarazem plasuje obecne województwo wśród najmniejszych obszarowo, skromniejszym areałem rozporządza dziś jedynie opolskie (pomiędzy zaś organizmami tego szczebla w UE powierzchnię zbliżoną do świętokrzyskiego ma np. hiszpańska Murcja czy szwedzka Skania). W dzisiejszym kształcie i pod obecną nazwą województwo funkcjonuje od 1999 r. Względem województwa kieleckiego z lat 1975–1998 zwiększono mu obszar zaledwie o jedną piątą, by w stosunku do analogicznej jednostki sprzed 1975 okroić o 40% (jakkolwiek pozostałym z powołanych wtedy jednostek generalnie przywrócono dawne rozmiary; dalej).

TU JESTEM     CYTATY     KSIĄŻKI     CZYTELNIA     GALERIE     VARIA     LINKI     KONTAKT     HOME     projekt i wykonawstwo strony js